Witam,

Ile czasu moze mi zajac przejechanie na ulice Flisa z lotniska Okecie?


Od momentu ruszenia do zatrzymania przed budynkiem biurowym na ulicy Flisa 4
(podejrzewanm, że tam się wybierasz -:)) ok 10-15 minut w zależności od
sytuacji drogowej.
W przypadku obfitych opadów śniegu, wobec widocznej nineudolności dużej
rzeszy prowadzących pojazdy mechaniczne, podróż może się znacznie
wydłużyć. -:))

Rada:
Zaordynuj następującą trasę:
Al. Żwirki i Wigury (to ta droga od lotniska) do 17 Listopada (bodajrze 2
światła, bo coś nowego postawili pzdaje się przy przejściu dla pieszych).
Z Al. Żwirki i Wigury na w 17 Listopada w lewo (to jest pierwsze
skrzyżowanie, ze światłami), Po prawej, za skrzyżowaniem będziesz mioał
Hotel Gromada.
Z 17 Listopada w lewo w Al. Krakowską (trzecie światła na 17 Stycznia,
skrzyżowanie w kszełcie litery "T:")
Natychmiast za skrętem w Aleję Krakowską będzie skręt 90 stopni w prawo w
ulicę Krakowiaków (za przystankiem autobusowym, na rogu duży sklep
ogrodniczy)
Ulicą Krakowiaków do pierwszego skrzyżowania i w prawo w ulicę Orzechową.
Prosto do świateł i na światłach w prawo w ulicę Łopuszańską.
Mijasz stację benzynową Esso i za stacją przed wiaduktem pierwsza w prawo -
Flisa.

Czyli:
Żwirki i Wigury - 17 Stycznia - AL. Krakowska - Krakowiaków - Orzechowa -
Łopuszańska - Flisa.
Możesz to prześledzić na internetowej Mapie Warszawy:
www.twojemiasto.pl

:)))


· 



| Tak, ale tylko w Stolicy, więc jak dla mnie nie ma sensu...

| "Roadshow", ale tylko w Warszawie? Przecież to totalny paradoks! :)

Bo to nie jest "roadshow" tylko najzwyklejsza prezentacja. Kazimierz się
zlekka machnął. :-)


Bo to taki "road", co ma tylko parę kilometrów. Bo tyle mniej więcej
jest z siedziby Wimalu na Sadybie do hotelu Gromada na Okęciu...

Fakt, trochę bez sensu...

Pozdrawiam,
Marek W.


Istnieje możliwość (tzn. organizatorzy dość nachalnie się tego od nas domagają ) zorganizowania turnieju Warzone, Chronopii, Megabitwy i co tam jeszcze zechcemy na konwencie Polcon 2007. Konwent jest czterodniowy, termin to (jeśli dobrze pamiętam) koniec sierpnia.
Problem: jednodniowa wejściówka 25 zeta, czterodniowa - czterdzieści w przedpłacie, pięćdziesiąt na miejscu. Do tego konwent odbywa się w hotelu Gromada, nieco odległym od centrum (niedaleko Okęcia).
Potencjalny komitet organizacyjny chciałby wiedzieć, czy ma zawracać sobie głowę organizowaniem turnieju, czy też powiedzieć Szafie, że "dziękujemy, postoimy".
W tym temacie prosiłbym o odpowiedzi potencjalnych graczy w Warzone i uczestników ewentualnej Warzonowej Megabitwy.

http://www.slowo.com.pl/kielce/?id=6010

Słowo, 11.04.2006

Kierunek - Chiny!

KIELCE. "Chińskie targi" będą pierwszą wystawą, jaką zorganizuje Kolporter Expo - spółka powstała w efekcie przejścia grupy menadżerów Targów Kielce do Grupy Kapitałowej Kolporter. Impreza odbędzie się jesienią w Warszawie.

- Już za kilka dni wyjeżdżam do Chin, gdzie odwiedzę kilku tamtejszych organizatorów targów, a także polskie placówki dyplomatyczne - powiedział nam Tomasz Raczyński, prezes Kolportera Expo. - Chiny to gigantyczny rynek; wierzę, że także dla nas Polaków bardzo obiecujący. Stąd pomysł zorganizowania targów, które prezentowałyby możliwości eksportowe Polski oraz ofertę chińskich firm.

Tomasz Raczyński chce nawiązać kontakty w Pekinie, Kantonie i Hongkongu oraz namawiać tamtejsze organizacje przedsiębiorców do większego zainteresowania robieniem interesów z Polakami.

Już w najbliższych dniach ekipa Kolportera Expo zamierza też nawiązać z Chińczykami kontakty w Polsce. Do naszego kraju przejeżdża premier Chin; towarzyszyć mu będzie liczna grupa tamtejszych biznesmenów. - To bardzo dobra okazja, żeby zainteresować naszym pomysłem grono wpływowych osób - mówi Tomasz Raczyński.

Dokładny termin ani lokalizacja "chińskich targów" nie są jeszcze znane. Wiadomo tylko, że bardzo prawdopodobne jest ich zorganizowanie w warszawskim hotelu Gromada, niedaleko lotniska Okęcie. W tym samym miejscu Targi Kielce (jeszcze pod wodzą Tomasza Raczyńskiego) zorganizowały targi okulistyczne Optexpo.

Autor: (pot)

· 

POLCON 2007

A teraz to napisze jak ja to zapamiętałem.

Dzień lub i dwa przed wyjazdem.

Dzień lub i dwa przed wyjazdem Już ustalone kto ma jechać, ale i znalazł się problem, bo miałem nie wystarczającą kasę. Zabrakło mi na wejściówkę. Ale znaleźli sie dobrzy koledzy m.in. Zureq i NeronTJ, którzy zrzucili się dla mnie po 25 złoty. :). Ale i znalazł się drugi problem bo zacząłem narzekac, że nie starczy mi na potocznie mówiąc na żarcie. Oczywiście z pomocą pośpieszył, aby moje wątpliwości rozwiać NeronTJ, który dołożył mi jeszcze. W sumie jestem winny dla NeronaTJ 63 zł a dla Zurqa 30 zł . . Ale trzeba było jechać wiec koszta sie nie liczą.

Wkońcu ten dzień:

pobudka o 5:30 jak nie wcześniej. ble ble ble sprawdzanie czy wszystko się wzięło. Godzina prawie 6:00. Wychodzę do Zurqa, który załatwił transport na dworzec. 6:25 około. Dojżdzamy na dworzec, NeronTJ i kolega Rafał (Rafał o nim w dalszym opowiadaniu) czekali na nas. 6:45 odjazd do warszawy. około godziny 10:00 lub 10:30 dojechaliśmy do waw-y. Przyćmiło nas wielkość miasta. Jeszcze na dworcu kupilśmy bilety na tramwaj i jedno doładowanie na komórkę. Oczywiście jak to bywa w dużych miastach przebudowa itp. sprawy. tramwaje nie kursowały do POLCONU czyli do hotelu gromada koło Okęcia. I co teraz zrobić z biletami ktoś wydedukował ze bilety sa uniwersalne na tramwaje i na autobusy. Wiec szybko znaleźliśmy przystanek i wsiedliśmy do autobusu nr. 175. Podroż trwała 30 minut, bo były duze korki ale dojechaliśmy na miejsce. Przed naszymi oczyma pojawił się hotel GROMADA. I dobra wysiadka z autobusu i szybkim krokiem do hotelu. Chcieliśmy być pierwsi, nie udało się ale co z tego :). Do recepcji szybko sie zapisać podac wszystkie dane. I po wszystkich formalnościach związanymi z akredytacja, która kosztowała 50zł na 4 dni i noclegiem, który kosztował 15 zł za noc. Dostaliśmy w zamian torbę nie wiem z czego ale raczej wełnianą z logiem wiedźmina, 4 plakaty, smycz i plakietkę z imieniem i pseudonimem, które było trzeba podać. Ja podałem Ralven reszta kompanów tak jak maja na forum. Nie wiem jaki miał rafał :P. Poszliśmy zostawić swoje rzeczy w miejscu gdzie spaliśmy. Mozę nie były to super warunki, ale i tak były znośne. Mozę nie pisałem, ale spaliśmy na materacach na podłodze. AAA i dostaliśmy także plan konwentu.

CZAS ZWIEDZANIA I KONENT.

Każdy miał plan jak sobie zorganizowac ten pierwszy dzień. Zureq i Rafał poszli na coś o SW a ja z Neronem poszliśmy na ciekawostki o Japonii. Bardzo fajne dowiedzieliśmy sie dużo ciekawych rzeczy. Np. że japonczycy maja bzika na punkcie kupy i sa nawet zeli pod jej postacią znaczy sie przypominją kupę. Dowiedzieliśmy sie również ze japonczycy maja bzika na punkcie rożnych smakow. I np. napój o smaku ogórków bardzo apetyczny co nie. było tego bardzo dużo. Potem poszliśmy zapisać się na konkurs F.E.A.R.A. Kandydatów na 4 pierwsze miejsca było dość sporo. Najbardziej w pamięci utkwiła mi walka z vitaliusem, który jak to powiedzieć trzymał poziom. Był poprostu wart mnie. I nasze pojedynki były najbardziej zaciekłe. Pierwszą walkę przegrałem ale w walce o 4 miejsce wygrałem z nim. oczywiście każdy wygrywał fartem wiec szczęście miał w pierwszej walce a ja w drugiej. O wyższe miejsce przegrałem z Zurqiem. Czyli zająłem 4 miejsce. Acha NeronTJ takze walczył zemną ale przegrał z kretesem bo nie jest dobry w strzelani a po drugie nie leżała jemu mapa na której walczyliśmy. Zureq walczył o 1 miejsce jego walka była także bardzo zacięta i także trafił na wartego siebie przeciwnika. Ostatecznie po 3 dogrywce, które każde kończyły sie remisem przegrał minimalną ilością fragów. Za pierwsze miejsce było 300 za drugie 200 za trzecie 120 a za 4 80 kredytów. Hmm oczywiście nazwaliśmy siebie ludźmi Feara i nazwaliśmy tak wszystkich których poznaliśmy w tym konkursie, a byli to ludzie od 1 do 5 miejsca. ( to do zurqa który napisał ze 3 pierwszych było nazwanych ludźmi feara). Potem poszliśmy szybko do sklepiku. Tam można było wymienić wygrane kredyty na nagrody i to nie jakieś byle jakie. O nagrodach napisze później będzie to podsumowanie. Potem chodziliśmy gdzie ale juz nie pamiętam. Poszliśmy na drugi konkurs. Był to tzw. głuchy telefon tylko ze na papierze. Pierwsza osoba losowała karteczek z np. czajnik i musiała w 5 sekund narysować to po 5 sekundach następna osoba musiała na to popatrzeć i w 5 sekund także narysować i tak dalej aż do 4 osoby, która musiał także narysować i powiedzieć co to jest. różnie bywało zajelismy 2 miejsce. I chciałbym dodać ze w tym konkursie wzięli udział, JA, Zureq, NeronJ i kolega pozanyny na konwencie natomiast Rafał pojechał do swojej siostry, aby ją odwiedzić . Po konkursie także szybko pospieszyliśmy do sklepiku, aby wymienić na nagrody. Oczywiście potem robiliśmy dużo innych rzeczy albo i przed tym konkursem ale aby to zapamietac było by trzeba mieć komputer zamiast mózgu i dlatego wieliśmy kamerkę aby to wszystko spamiętać. A potem poszliśmy takze na kurs gimpa bardzo śmieszny i ciekawy rysowaliśmy na tablecie i było bardzo śmiesznie. Potem poszliśmy do naszegosleeping roomu. Nerontj i Zureq grali w swoje medziki (Magic: the Gathering) Ja byłem zbyt zmeczony, aby coklwiek jeszce robić. I to wszysko dodam jeszcze zęby ktoś nie pomyślał ze nie tylko chodziliśmy na konkursy byliśmy na wielu prelekcjach i innych rzeczach tylko jak to spamiętać. :gitara

Niedługo drugi dzień naszej zabawy.
Także były konkursy, prelekcja, wycieczka, podziwianie itp. rzeczy cały dzien az do 22:00, Było bardzo śmiesznie.

PS. Oczywiście nie jestem w stanie spamiętać wszystkiego daltego ja, NeronTj i zureq bedziemy siebie poprawiać.

Polcon 2007!

W tym roku, Polcon odbywa się w Warszawie w hotelu Gromada, niedaleko lotniska Okęcie.
O konwencie dowiedziałem się dopiero wczoraj w nocy - zobaczyłem reklamę w telewizji.
Jako, że mam wolne wciąż, postanowiłem, że się wybiorę. I tak oto, po kilku godzinach
snu i szybkiej decyzji, wybrałem się na Polcon.

Mój pierwszy w życiu konwent poprzedziła dość długa droga na miejsce. Organizatorzy na stronie
rozpisali najdogodniejsze połączenia lokalne. I w ten sposób, jechałem 35 minut by potem 25 iść
na piechotę. Nie ma to jak dogodne połączenie...Ale spoko, czego się nie robi

Konwent trwał już od godziny 10 rano, ale ja na miejsce dotarłem dopiero na 15. Kolejka po akredytacje jak w najlepszych latach statego ustroju po bułki. Ale szczwany ze mnie lis, poszedłem w ogóle obok kolejki i dostałem akredytację od ręki. Nie wiem, czemu ludzie tak stali, bawiąc się w ogromnego węża, skoro było kilka stanowisk i przy większosći stały zaledwie po 2-3 osoby. No ale cóż. Zapłaciłem 50 złotych i go!!

O 15 udałem się na panel dyskusyjny pt. "Rzemieślnik, Mistrz, Artysta", w którym udział wzięli Jarosław Grzędowicz, Maja Lidia Kossakowska, Maciej Parowski i Jacek Piekara. Fajnie było posłuchać ich dyskutujących, choć tak właściwie, jak powiedział Grzędowicz, dla niego temat jest trochę kreowany i sztuczny. Każdy z prelegentów chciał zabłysnąć, opowiadali
ciekawostki, anegdotki, często odbiegając od głównego wątku panelu. Najwięcej udzielali się Grzędowicz i Piekara, najmniej Maja Lidia Kossakowka. Było zabawnie, zwłaszcza jak dwaj pierwi najeżdżali na Parowskiego Generalnie, nic nowego się nie dowiedziałem, ale fajnie było posłuchać i pooglądać tych pisarzy na żywo.

O 16 skoczyłem na "Wizje społeczeństw w fantastyce", który to panel prowadzić miał Rafał Ziemkiewicz. I prowadził. Znowu było przyjemnie, choć jak przyznał sam Ziemkiewicz, nie bardzo się przygotowywał, dlatego panel miał formę pytań i odpowiedzi. Oczywiście pytania dotyczyły wszystkiego oprócz wizji społeczeństw w fantastyce. Na szczęście, Ziemiański to barwna postać i sama jego osoba wystarczyła, żeby panel był atrakcyjny i nie nudził. Choć niestety, bez rewelacji.

Godzina 17. Panel pt. "Kobieta w zbroi" - prowadził Mikołaj Juliusz "Wachon" Wachowicz. Sama postać prelegenta charakterystyczna, odrobinę humorystyczna (w sensie "pozytywnego zakręcenia" a nie przebłysków dobrego poczucia humoru). Bardzo charakterystyczny głos.
I chyba tyle. Prowadzącemu nie nagrały się materiały na płytę, więc pozbawieni zostaliśmy wizualizacji i mogliśmy jedynie słuchać, ale to nie to samo co zobaczyć. "Wachon" przeleciał kobiety wojowniczki ( ) od Ateny po Joannę D'Arc, ale wykładzik mógł być, i w mojej opini powinien, dużo bardziej interesujący. Chyba największy zawód tutaj, choć powtarzam: nie było źle.

18 z minutami zaczęło się spotkanie pt. "Światło, miecz, dźwięk - Warhammer" traktujące o tym, jak zrobić klimat grając w Młotka. Prowadził Marcin "wilk" Kocur. I tutaj chyba największe, pozytywne zaskoczenie. Było miło, sympatycznie, prelegent nieźle się przygotował, ludzie dzielili się swoimi sposobami na stworzenie klimatu. Generalnie ciekawie i zabawnie. Zdecydowanie na plus.

O 19 spotkanie, na które czekałem najbardziej. Jarosław Grzędowicz przedstawiał "Kanon lektur dla nieprzystosowanych". Pełna sala. I tutaj ujawniło się coś, co mi się nie podobało. Ludzie znający Grzędowicza, znajomi bądź chętni aby sprawić takie wrażenie, co i rusz zabierali głos. Dopowiadali, kwestionowali... albo też odzywali się chyba tylko po to, aby zwrócić na siebie uwagę jako na tych, którzy mówili do autora po imieniu. Przez co panel niepotrzebnie nabierał dłużyzn, schodził z wyznaczonego toru, co w końcu doprowadziło do tego, że z "kanonu", który miał przedstawić Grzędowicz usłyszeliśmy zaledwię parę pozycji - i to takich, o których nawet do tej pory nie słyszałem
Całe szczęście, że Grzędowicz to świetny gawędziarz i mówca. Niewybredne poczucie humoru i kilka innych rzeczy sprawia, że już samo słuchanie go jest ciekawe same w sobie. Sala nie raz buchnęła śmiechem, a sam Grzędowicz chyba też nieźle się bawił. Co nie powinno dziwić, gdyż
wcześniej widziałem go na tarasie z całą paczką jak popijali piwo Na koniec panelu podpisałem sobie książkę i jestem zadowolony, bo uważam, że to obecnie najlepszy polskich fantasta. Możecie sie nie zgodzić, ale mam prawo sobie tak prywatnie sądzić,nie?

20. Oficjalne otwarcie "Polconu". Oczywiście prezentacje, podziękowania, oklaski. Standarcik.
Potem otwarcie miało uświetnić przedstawienie "Sług Metatrona" pt. "Opowieść z Miasta Grzechu: Córeczka tatusia" na podstawie Franka Millera. I uświetniło, z tym, że trwało jakieś 10 może 15 minut. Chyba wszyscy spodziewali się czegoś dłuższego, choć przedstawienie samo w sobie
nie było złe.

No i tak zakończył się dla mnie pierwszy dzień Polconu. Jutro idę od 10 rano do 20 i też zdam sprawozdanie. Jeszcze jedna rzecz na koniec: Mam żal do organizatorów. Mówili, żeby nie brać jedzenia, bo załawili, że będą przekąski i wszystko
po "przyjaznych cenach"... Jeśli 3 złote za pączka, 4 za kawę i 5 za puszkę koli, to jest przyjazna cena, to ja dziękuję Kiełbaska z grila 8 zł. Oczywiście ludzie jedli, bo co mieli robić. Najbardziej opłacalne było piwo: kosztowało 6 zł, a więc przyzwoicie

No ale dobra, to już na dziś koniec mej relacji. Mimo wszystko, pierwszy dzień zaliczam do udanych!

Pozdrawiam