Śmierdzący senator
Witam!

Spędzam sobie wakacje na wsi pod Nakłem nad Notecią
(kujawsko-pomorskie). Super jest, a właściwie było...
Od kilku dni co wieczór wieje silny wiatr z zachodu i
przynosi atrakcje. W pierwszej chwili myślałem, że to
życzliwy sąsiad wyłożył padlinę przy płocie, ale
przecież padlina nie śmierdzi jak mielone czy palone
kości i inne przyjemności.

Okazało się, ze wiatr przynosi wonne wyziewy z
odległego o jakieś 40-50 kilometrów Śmiłowa, z zakładów
utulizacyjnych i rzeźni pana Senatora Stokłosy. Zasięg
ma niezły i zapach też - trudno było wytrzymać. Gdy
wczoraj odwiedziłem Wyrzysk (ok. 20-30 km do Śmiłowa),
okazało się, że u mnie to perfuma jest - tam wieczorem
nie można mieć okna otwartego, nie mówiąc już o
posiedzeniu w ogrodzie.

Nie próbowałem sprawdzać jak pachnie w samym Śmiłowie -
kilka razy już tamtędy przejeżdzałem i wiem, że lepiej
tego unikać.

Pojawia się jednak pytanie, czy są jakieś paragrafy na
takie coś i czy można Kogoś lub Coś na pana Stokłosę
nasłać?

Wiem, że skoro jest Senatorem i podobno buduje hotel do
spółki z panem Polem to jest raczej nie do ruszenia,
ale czy mimo wszystko nie można mu trochę pomarudzić? A
może zainteresować tym "GW"? Tylko czy czytają to
forum? Podrzucić to na poznańskie - może szybciej
zareagują? Czy pisać od razu do redakcji?

Z góry dzięki za wszelką pomoc.

· 

O Henryku
Nie wychylaj nosa z bryki
Bo tu mąci Heniek dziki.
Prawodawca, skarb narodu,
Wytwórca ścieków i smrodu.
Sław jego nie przeminie
Znają go aż w Margoninie.
Budował tam hotel nowy,
Kiedy przyszło mu do głowy,
Ze trzy piętra wymuruje,
Zaś za cztery szmal skasuje.
Stare to, komusze dzieje,
Nawet partia marksistowska
Zawołała: Matko Boska!
Heniek, toż to syf i kiła,
I go z członka wywaliła.
A ten zaśmiał się ponuro:
Skasowałem, jestem górą.
Dam prostaczkom żarcia worek,
Wnet zostanę senatorem.
Jak powiedział tak się stało.
Jest parlamentne ciało!
Za łyk piwa i kiełbasę.
Płaczą starce, krzyczą młodzi
A senator smrodzi, smrodzi.
Gdy zawieje wiatr ze wschodu
Można zarzygać się ze smrodu.
Płynie strumień zafajdany:
Siarkowodór, merkaptany,
Skatol, szczyny i amoniak.
Ten dla Heńka jest jak koniak.
I trójmetyloamina,
Co woń śledzia przypomina.
Tak już od dwudziestu lat
Zasmrodzony mamy świat.
Nie wystarczy mu, że Piła
Zapleśniała i przegniła.
Za darmo w czynie społecznym,
By być bardziej użytecznym
Podjął tytaniczny trud
Uszczęśliwić wałcza lud.
Zapaskudził całe miasto
Mączką kostną- śmierdzielastą.
Więdną trawy, liście białe,
Skurczone, chore i małe
Co wielkie kiedyś jak dłonie
Smutni chwieją się na klonie.
A przecież zielone były
Zanim przybył Henio miły.
Pandemonium to, czy raj?
Biedny naród, biedny kraj.

Senator Stoklosa senatorem Stoklosa, Roslaniec Roslancem (zeby nie bylo, nie
lubie dziada, swoja droga ciekawe jakie oblozenie goscmi maja te jego hotele a
jesli zerowe to po cholere sa, mam pewne przypuszczenia), ale nie dowiedzialem
sie co takiego zrobil dla miasta b. radny Platowski poza tym, ze mial/ma etos,
urodzil sie we Lwowie i spal na styropianie. Bo zeby nie wyszlo, ze mniej niz
Daniela Monko (temu, ze cos tam robi, nie zaprzeczam, w koncu jakies dzieciaki
maja radoche, ale pietnuje raczej to do czego ona to wykorzystuje i jaki
interes ma w tym panorama pruszkowska).

Czekam na wynurzenia. Przy okazji, gdyby Platowski mial sklep, to co w tym
zlego? Przeciez ludzie mogliby u niego nie kupowac i musialby sklep zamknac,
zwlaszcza jesli to spozywczak.

A jesli chodzi o media to byly proby prasy niezaleznej, np. Kurier Pruszkowski
i jeszcze jedna co nie pamietam, ale rzadowy Glos Pruszkowa niestety podebral
reklamodawcow i nie utrzymaly sie tytuly, a szkoda, tak mamy tylko "Trybune
Ludu" i nawet bez "Zolnierza Wolnosci" dla zachowania pozorow. Co do PP to jej
najlepsza czescia jest niezmiernie "Z policyjnego notatnika", odkad nie ma juz
na wizji redaktora "wlasnie polknalem kij" Michala Maca. W ogole kiedys PP byla
ciekawsza, np. nie zapomne jak pokazywali oratorskie popisy Dymary, albo jak
radny Lobarzewski przylozyl se mikrofon do ucha i zaczal mowic:))))

Ale trzeci hotel TadRosa jest na pewno, tylko nie pamietam jak sie zwie.

oj zagalopiwałem się. Lubelskie jest też niedaleko, a Zamość to młode miasto nie
jest (XVI w.) Klimat ma - uliczki może nie zadługie ale ładne. Niktóre podwórka
powalają takim zniszczeniem i jednocześcnie pieknąścią. Do spacerów jeszcze park
i w okolice szlaki turystyczne po przecież pięknym roztoczu. Hotel chociażbu
orbisowki czy senator - w odnowionych super kamienicach.

· 


Mam pewien dylemat, gdyż radują mnie wieści o każdej nowej inwestycji w naszym
mieście,a gdy robi to znana w Polsce osoba to tym lepiej, jest to jeszcze
większa reklama Padwy pólnocy, to pójdzie w świat! , uszanowanie dla p. Paszta!
Z drugiej strony o ile wiem epoka kamienia łupanego i renesans niewiele mają
wspólnego , gdy obejrzałem zdjęcie w linku powyżej moje przypuszczenia w tej
kwestii potwierdziły się - ale to tylko w kwestii tabliczki "rynek solny
4", "SENATOR HOTEL" wg mnie zdecydowanie może zostać.
Pozdrawiam
J

Co za frajda się z Tobą nie zgodzić.
ewa8a napisała:

> > Właśnie ten aspekt nazwałem romantycznym.
> Muszę Cię jednak złapać za słówka , uprzednio napisałeś :
> ,,Nie ma oczywiście w tym nic romantycznego’’, z czym trudno mi się
> było
> zgodzić, północ, hotel, dwoje ludzi odmiennej płci, to juz prawie romantyzm.
> Widocznie jednak Pani Inspektor nie spełniła oczekiwań,więc on w ramach zemsty
> nagłośnił sprawę, przedstawiając ją jako zamach na swoje życie.

Napisałem "Nie ma oczywiście w tym nic romantycznego", ponieważ możliwości
senatora w tym zakresie oceniłem na: "całkiem realny był w PRLowskiej części
kariery parlamentarnej senatora". Dlatego postawiłem na diaboliczny wątek, który
nazwałem "makbetowskim", a w którym nie ma miejsca na romantyczność taką, jak ją
wyżej opisałaś i pod Twoim opisem i ja się podpisuję.

Zresztą, czy senator, nazwijmy to "w formie", byłby zdolny do jakichś ludzkich
uczuć? Sprawdziłem, czy youtube nie ma przypadkiem jakichś kwitów na senatora.
Okazało się, że ma:

www.youtube.com/watch?v=T3_kIQne_54&search=Bender

tanie hotele na początek
Oprócz omawianego wcześniej PAX-a znalazłem jeszcze następujące opcje w tej
samej kategorii cenowej. Czy macie jakieś doświadczenia z nimi, opinie?

Le Papillon
Rue Origer 9, Luxembourg, Luxembourg
Phone: +352 (0) 494 490, Fax: +352 (0) 486 480

Senator
38, Luxembourg, Luxembourg
Phone: +352 (0) 492 351

Fort Reinsheim
41, Luxembourg, Luxembourg
Phone: +352 (0) 444 136

Zurich
36, Luxembourg, Luxembourg
Phone: +352 (0) 491 350

Delta Hotel
Luxembourg, Luxembourg
Phone: +352 (0) 493 096


Interesują mnie tez opinie o dzielnicach, gdzie te hotele leżą... Szczegolnie
interesuje mnie ten pierwszy. Dzięki
>
> Le Papillon
> Rue Origer 9, Luxembourg, Luxembourg
> Phone: +352 (0) 494 490, Fax: +352 (0) 486 480
>
> Senator
> 38, Rue Joseph-Junck, Luxembourg
> Phone: +352 (0) 492 351
>
> Fort Reinsheim
> 41, Route d'Esch, Luxembourg
> Phone: +352 (0) 444 136
>
> Zurich
> 36, Rue Joseph-Junck, Luxembourg
> Phone: +352 (0) 491 350
>
> Delta Hotel
> 74-80, Rue Adolphe Fischer, Luxembourg
> Phone: +352 (0) 493 096

Empire
34, place de la Gare, Lux
tel. 485252
>

proszę bardzo - to jest czyjaś strona przedstawiające niewielką część Dolnego
Śląska i jej pałace.
Wiele jest w fatalnym stanie od kilkudziesięciu zazwyczaj lat.
Niech sobie pan senator wybierze i wyremontuje któryś, można - jak widać po
niektórych - zrovbić naprawdę elegancki hotel, do tego dochodowy, bo na te
tereny zjeżdża się pełno Niemców.
free.of.pl/p/palace/
NATOMIAST JURAJSKIE RUINY POWINNY POZOSTAC RUINAMI.

Kontrowersyjna budowa w rezerwacie
"Senator Podkański twierdzi, że nie wiedział, iż hotel ma stanąć na terenie
rezerwatu przyrody. Liczy również, że inwestycja zostanie zrealizowana."

Biedaczek, nie wiedział, ale teraz wie i nie widzi problemu, kompromitacja
nie senator...... tfuuuuuu

Panie Bachalski, nawet przyznac sie do porazki nie umiemy?

> No gorąco, widzę kilka przyczyn. Moi wyborcy to głównie ludzie młodzi,
> mobilni, przedsiębiorczy. Nie mam tak zdyscyplinowanego elektoratu jak PiS,
I co, nie potrafi przekonac swoich wyborcow do poswiecenia 5 minut na pojscie
do urn, a chce cala rade przekonywac do swoich pomyslow? Mierzmy sily na
zamiary...

Czemu jeszcze?
a) mimo ogolnopolskiej koalicji anty-POwej, PO chcialo sie laczyc w politycznej
walce z PiSem. Panie Bachalski, duzy minus, mlodziez nie przepada za PiSem,
wiec skoro Panski elektorat to ludzie mlodzi...
b) niekoniecznie madre pomysly. Zamknijmy centrum dla ruchu samochodow - a co
maja zrobic ci, co mieszkaja w centrum, a maja samochody? Pomyslem rzucalo juz
wielu - ale nikt nie chce podac jakichs konkretnych pomyslow...
c) na mnie to nie wplynelo, ale wiele glosow pan senator stracil robic hotel ze
stacji benzynowej...

Ad. B. Szczecin juz cos wie na temat odwolywania inwestycji, placenia kar za
lamanie umow i ponownych przetargow. Czy gorzowskie CEA nie okazaloby sie
szczecinskim MediaMarktem, ktory droga pokretna (i nie do konca czysta) trafil
i tak w te same rece, i tak. Tyle, ze przez inne rece przeszlo, a koszty tego
ponioslo miasto... Jakos w Szczecinie tez lewica sobie lepiej radzi niz
prawicowe oszolomstwo...

No i:
> Inny powód jego wyborczego zwycięstwa to słabość oferty politycznej ze strony
> konkurentów

Zastanawialem sie: Jedrzejczak, czy Bachalski. I uwazam, ze dobrze zrobilem - i
tak w drugiej turze nie mialbym wyboru, a przynajmniej zaoszczedzilem miastu
dodatkowych kosztow...

Bylem w hotelu Senator, ok. 30% gosci to Niemcy. Nie widzialem zadnego znanego
polityka. A sam hotel pasuje do swoich 4 gwiazdek. Jest na pewno nie gorszy niz
znane mi 4 gwiazdkowe hotele europejskie czy amerykanskie - moze nawet lepszy.
Jestem starym antykomunista ale czy my musimy wszystko co w Polsce jest
przyzwoite u- rac i udupic. Naprawde to otwarty hotel - oczywiscie otwarty dla
ludzi z odpowiednimi dochodami ale to chyba normalne.

Dobry hotel z atrakcjami dla dzieci
Witam!

w związku z zaleceniami lekarskimi chcielibyśmy wyjachać z 4,5
letnim dzieckiem nad morze. Interesują nas głównie spacery urokliwą
plażą a później wypoczynek i relaks w dobrym hotelu. Rozważałam Dom
Zdrojowy w Jastarni lub Senator w Kołobrzegu, ale może polecicie
sprawdzone miejsca na pobyt z dzieckiem?

Pozdrawiam
Emma

Właśnie tam miałam jechać w sierpniu - dobrze, że poczytałam fora i
sprawdziłam informacje u pierwszej ręki - koleżanka z Władysławowa
powiedziała "nie!" - hotel jest w remoncie... - pełno kurzu i
brudu...

Ja osobiście zastanawiam się nad Hotelem Senator - Dźwirzyn - jeśli
ktoś coś ma nad morzem chętnie skorzystam z opinii

Były wojewoda i senator Lorenz łamie prawo!
Zamierza w Gutkowie wybudować hotel na 60 miejsc i pole campingowe w
strefie zieleni nad zachodnim brzegiem jeż. Krzywego króre nie
przewidują żadnych zabubowań. Prezydent Małkowski wielokrotnie
zapowiedział że to jest strefa zielona i nie będzie śadnych
budynków. Jednak po jego aresztowaniu Lorenz natychmiast zaciągnął
swoje dawne wpływy i otrzymał zezwolenie na budowę hotelu wysokości
18 m. Co o tym sądzić czy to korupcja? Bo zezwolenie podpisał nie
zastępca prezydenta a dyrektorka do spraw budowlanych! Co o tym
sądzić?

mozecie mi nie uwierzyc ale to nie tylko moja opinia. senator to
hotel bardzo drogi a standard ponizej duzo tanszych hoteli. jedyny
plus to fajny basen. obsluga bardzo slaba,wrecz niemila,kiedy sie
wymeldowywalem to robilo to ze mna jeszcze dwoch gosci i kazdy z nas
byl niezadowolny.doliczaja 100zl/dobe za parking!! naciagaja na
posilkach.obiadokolacja to 90zl/osobe!i w tej cenie nie ma napoi-
trzeba dokupic!wzielismy po jednej obiadokolacji a kiedy
wyjezdzalismy to chcieli nas skasowac za 4 w sumie-zwyczajne
oszustwo!duzo taniej wychodzi velavez czy grand hotel w sopocie.nie
mowiac o apollo w darłówku. a w tamtych obsluga jest tysiac razy
lepsza. przestrzegam wszystkich zeby tam nie jechac-wychodzi prawie
900zl/za dobe na dwie osoby z parkingiem i kolacja.żenada.kiedy
siedzielismy w barze wieczorem to praktycznie kazdy na ten hotel
narzekal.beznadzieja.to hotel dla snobów. poza tym do dzwirzyna
trzeba jechac samochodem bo to daleko.dobre spa,basen i super
polozenie - to wszystkie zalety.podobno jesienia i zima jest tam
pusto-nie dziwie sie. wiecej tam nie poejdziemy.

Naiwność władzy czy ochłap przedwyborczy?
W 2000 r. za rządów SLD firma kupiła 50 ha przy ul. Strykowskiej i Opolskiej.
Miał tam wybudować hipermarket, korty tenisowe, boiska i hotel. Ponieważ teren
miał w planie zagospodarowania funkcję mieszkaniową, Erabud wystąpił do radnych
o zmianę w planie. Największy klub radnych SLD wprowadził dyscyplinę partyjną
podczas głosowania i zmieniono plan, jak chciał inwestor. Nic z obiecanych
atrakcji dotychczas nie powstało.

* W 2003 r. były senator Zbigniew Antoszewski ujawnił, że ówczesny baron SLD
Andrzej Pęczak odsprzedał firmie Erabud prawo do dwóch stumetrowych mieszkań w
stanie surowym przy ul. Pięknej w Łodzi. Zdaniem byłego senatora była to forma
ukrytej łapówki. Antoszewski udowadniał, że za tę cenę firma mogła kupić na
wolnym rynku pięć mieszkań.

* Na początku 2004 r. za rządów Jerzego Kropiwnickiego firma znów pojawiła się
w Łodzi. Na konferencji prasowej przedstawiciele firmy pokazali plany budowy
krytego stoku narciarskiego, który zamierzali wybudować przy ul. Strykowskiej.
Obok stoku miał powstać kompleks hoteli i multikino. Do dziś nic nie
wybudowano.

Demokrata Przeciw Kerryemu
Miller, a "Democrats for Bush" group, linked Kerry with his fellow senator
from Massachusetts, liberal Edward Kennedy. He said that for more than 20
years, "on every one of the great issues of freedom and security, John Kerry
has been more wrong, more weak and more wobbly than any other national
figure."

Explaining his switch of loyalties, Miller said "today's Democratic leaders
see America as an occupier, not a liberator."

Democrats decried the sharp tone of the speeches by Cheney and Miller, and
noted Cheney had mentioned Kerry by name 14 times but the word "jobs" only
twice.

"America deserves better than an attack dog vice president who only tears
people down rather than coming up with ideas that will lift middle class
families up," the Democratic National Committee (news - web sites) said in a
statement.

Kerry, interrupting a vacation to make a morning appearance before the
nation's largest veterans' group, offered a tough critique of Bush's
leadership on the war and what Kerry said was a failure to make any plans for
peace in Iraq.

"When it comes to Iraq, it's not that I would have done one thing
differently, I would have done everything differently," Kerry said in
Nashville, Tennessee, in a speech to the American Legion.

The president's leadership after the Sept. 11, 2001, attacks has become the
centerpiece of his re-election campaign, and Republicans have reminded voters
of his war on terror and the campaign in Iraq throughout the convention.

"I will never relent in defending America, whatever it takes," Bush told a
campaign rally in Columbus, Ohio, after recalling the moment when he stood in
the rubble of the World Trade Center and vowed to fight back.

But Kerry, a decorated Vietnam War veteran, said Bush had failed to prepare
for a post-war Iraq or secure the country's borders against outside
insurgents. The president's go-it-alone approach had increased the burden on
the U.S. military and budget, he said.

Outside the convention hall, about 5,000 people formed a symbolic
unemployment line from Wall Street to the Madison Square Garden convention
site to highlight the jobs lost under Bush as protests continued on the third
day of the convention.

Security inside the hall was breached when AIDS (news - web sites) activists
briefly interrupted a speech by White House chief of staff Andrew Card to
young Republicans, including Bush's twin daughters.

After Bush's campaign appearance in Ohio he headed to New York, where his
visit with firefighters and supporters in Queens was briefly beamed into the
convention hall before he returned to his hotel to watch Cheney's speech.

Śmierdzący Senator
Zacytuję sam siebię :) To mój post z pilskiego forum.
Tu jest trochę oftopik, ale spróbuję - może tu jakiś
fachowiec od takich spraw siedzi. I tutejsza redakcja
taka jakaś bardziej zaprzyjaźniona niż poznańska :)

To jedziemy, bo zamiast powrotu do zdrowia na wsi
nabawię się jakiegoś nowego choróbska:

<cytat>
Spędzam sobie wakacje na wsi pod Nakłem nad Notecią
(kujawsko-pomorskie). Super jest, a właściwie było...
Od kilku dni co wieczór wieje silny wiatr z zachodu i
przynosi atrakcje. W pierwszej chwili myślałem, że to
życzliwy sąsiad wyłożył padlinę przy płocie, ale
przecież padlina nie śmierdzi jak mielone czy palone
kości i inne przyjemności.

Okazało się, ze wiatr przynosi wonne wyziewy z
odległego o jakieś 40-50 kilometrów Śmiłowa, z zakładów
utylizacyjnych i rzeźni pana Senatora Stokłosy. Zasięg
ma niezły i zapach też - trudno było wytrzymać. Gdy
wczoraj odwiedziłem Wyrzysk (ok. 20-30 km do Śmiłowa),
okazało się, że u mnie to perfuma jest - tam wieczorem
nie można mieć okna otwartego, nie mówiąc już o
posiedzeniu w ogrodzie.

Nie próbowałem sprawdzać jak pachnie w samym Śmiłowie -
kilka razy już tamtędy przejeżdzałem i wiem, że lepiej
tego unikać.

Pojawia się jednak pytanie, czy są jakieś paragrafy na
takie coś i czy można Kogoś lub Coś na pana Stokłosę
nasłać?

Wiem, że skoro jest Senatorem i podobno buduje hotel do
spółki z panem Polem to jest raczej nie do ruszenia,
ale czy mimo wszystko nie można mu trochę pomarudzić?
A może zainteresować tym "GW"? Tylko czy czytają to
forum? Podrzucić to na poznańskie - może szybciej
zareagują? Czy pisać od razu do redakcji?

Z góry dzięki za wszelką pomoc.
</cytat>

Hotel Bryza w Juracie, Senator, www.wyspa.com.pl

Hotek Senator w Dźwirzynie. Był ktoś???
Czy hotel jest wart swojej ceny? Może ktoś mi coś o nim napisać?

hotel polonia, silesia, katowice, senator- te powinny byc tansze niz pozostale
hotele ze scislego centrum. ale jakie ceny tam sa nie mam pojecia, raczej nie
sypiam w tutejszych przybytkach :)

Arabowie odkrywają Małopolskę
Arabowie odkrywają Małopolskę
ire
2007-05-24

Milionowe inwestycje i kontrakty dla polskich przedsiębiorstw zapowiedziała
jordańska delegacja podczas wizyty w Małopolsce.
Arabscy biznesmeni przyjechali z byłym wicepremierem Jordanii, a obecnie
senatorem Moh'd Halaigah na czele. Odwiedzili m.in. Krynicę, Zakopane,
Kluszkowce i Wieliczkę. W środę zakończyli kilkudniowy objazd w Nowym Sączu i
Wieliczce. Na konferencji prasowej z zachwytem wspominali turystyczne atrakcje
Podhala i Sądecczyzny. Padły propozycje współpracy z polskimi firmami.
Jordańczycy chcą m.in. wynajmować miejsca w małopolskich sanatoriach i domach
wczasowych, kupować bydło (na początek 2 tys. krów mlecznych), mięso wołowe (20
tys. ton), mleko w proszku (40 tys. ton), a także wybudować luksusowy hotel z
kasynem w Krynicy lub innym małopolskim kurorcie. Pierwsze turystyczne
kontrakty już za dwa tygodnie mają omówić jordańscy touroperatorzy, którzy
przyjadą do Małopolski.

Misję gospodarczą zorganizował senator PiS Stanisław Kogut z nowosądeckich
Stróży. Jordańska delegacja to już druga po kuwejckiej, jaka w zeszłym roku
przyjechała z krajów arabskich na jego zaproszenie. Efektem pierwszej - jak
zapewnia senator - jest m.in. sprzedaż polskich wód mineralnych do sieci
handlowej Sułtan Center i planowany na wakacje turnus arabskich kuracjuszy w
Krynicy. Więcej spodziewa się po wizycie premiera Jarosława Kaczyńskiego w
Kuwejcie. W kwietniu nie doszła do skutku, ponieważ samolot z szefem polskiego
rządu zawrócili Amerykanie znad Iraku. - Premier powinien tam jak najszybciej
wrócić. Dobry klimat polityczny pomaga biznesowi. Wiem już o 17 firmach z
Polski, które szykują się do podpisania umów z Kuwejtem - wylicza senator Kogut.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

Były senator Kraowski, który "kupił" hotel Płock za 760 000 zł (plac jest
więcej wart.)

Byłam w Bobolicach , tam się były senator rozbudowuje ,że ho, ho
Zamek prawie na ukończeniu , buduje tam też hotel . Ogrodzieniec mam
też za soba . Wczoraj spedziłam dzień w OPN , dzis rano Skała i
Kraków jutro dalej .Pozdrowienia dla maniaków dwóch pedałów

ten "hotel' stworzył jakiś "senator Misiak z PO"
i dobre pieniądze brał ...

Prawa reka Obamy ,...

Cos dla oczekujacych rewolucji na ostudzenie emocji - The same shit
all over again brothers and sisters ,...

====================================================================

Rahm Emanuel the next president of the United States?
==================================================
D. H. Williams - 11/05/08

Who is Rahm Emanuel? As many Americans celebrate the historic
victory of Barack Obama this evening most will be completely unaware
of the central figures in his administration who will direct and
implement major policies and legislation changing the lives of every
citizen. While the average voter may not give a moments thought to
who the members of an Obama administration will be the Obama team
has already selected candidates to fill those positions. According
to a well placed Democratic aid Barack Obama personally selected
Rahm Emanuel to be his Chief of Staff. A key figure from Obama’s
hometown of Chicago will be Congressman Rahm Emanuel (D-IL) fourth
ranking Democrat in the House. Rahm Emanuel joined the Clinton’s in
1991 directing the campaign’s finances. Following the campaign Rahm
became a senior adviser to Bill Clinton and severed in the Clinton
administration holding various titles. Rahm was one of the original
architects of NAFTA and aggressive anti- gun laws passed by the
Clinton administration.

Mr. Emanuel began his career with the consumer rights organization
Illinois Public Action. In 1989 he served as a senior adviser and
chief fundraiser for Richard M. Daley.

Rahm and Barack have a deep history together is Chicago politics.
Emanuel has been instrumental is the rise of Barack Obama from
neophyte Senator to the next president of the United States. Getting
virtually no media attention Rahm Emanual has been by Obama side
during most of the last two years on the campaign trail.

Emanuel belongs to an orthodox Jewish congregation in Chicago and
worked as a volunteer in Israel during the first Gulf War. His
father Jerusalem born Benjamin M. Emanuel was a member of the Irgun,
a Zionist Militant organization in the 1940s. The Irgun bombed the
King David Hotel occupied by the British and housing the British
authorities of Palestine on July 22, 1946. The group planted a bomb
in the basement of the hotel. The ensuing bomb blast killed 91 and
injured another 46.

www.thepeoplesvoice.org/TPV3/Voices.php/2008/11/05/rahm-emanuel-the-next-president-of-the-u

Ratunku, korupcja w Gutkowie!
W strefie zielonej były senator i wojewoda zamierza wybudować
prymitywny hotel dla pijaków, złodzieji kurewek i chuliganów. Ludzie
w Gutkowie są oburzeni. Jakim cudem dostał on zezwolenie?

Aczkolwiek wracając do mego słownictwa... Brak mi słów i obawiam
się, że niestety dla Ciebie nie tylko mi. Brak mi słów by opisać i
zrozumieć dlaczego Pani Dorota przejmuje obowiązki po osobie której
w żaden sposób nie dorównuje i nigdy nie dorówna wiedzą,
profesjonalizmem i sposobem w jaki traktował ludzi. Nie potrafię
zrozumieć jak to się stało. Nie próbuj być tu psychologiem bo nigdy
nie wysłałam żadnego maila z pracy. Nawet nie wiesz jak bardzo
oczekuję tego dnia, gdy osoba, która swych podwładnych traktuje jak
służących i np. każe nosić im jej walizki zostanie rozliczona ze
swojej pracy. Jestem pewna, że rozliczą ją również z wożenia się
taryfami za firmowe pieniądze. Niektórzy już teraz nie potrafią
zrozumieć w czym Hotel Skanpol jest gorszy od Senatora. Bo tylko
Senator zadawala Jej wysokośc. No i napewno kiedyś rozliczą nie z
powodu nadgodzin ale dlatego, że ludzie są zmuszani do zostawania po
godzinach. Nino, nie potrafię zrozumieć celu Twej wypowiedzi
ponieważ zainteresowani wiedzą o czym mowa a szukający pracy i tak
przyjdą. Bo mimo wszystko warto się gdzieś załapać.
Nie lubię się powtarzać ale nie baw się w psychologa bo i to Ci nie
wychodzi. Na szczęście od każdego wymagaja realizacji obowiązków.
Kiedyś te obowiązki profesjonalnie wypełniała jedna osoba, a ile
nowych osób zatrudnić potrzebowała Pani Dorota by pomogły Jej tym
obowiązkom podołać? Z całym szacunkiem droga Nino, ale Ty akurat nie
jesteś dla mnie żadnym autorytetem by dawać mi rady. Jest to
bezużyteczne i wręcz żałosne. Nie wiem dlaczego zwracasz się tu do
mnie bo nie jestem jedyną osobą, która wyraża negatywna opinię na
temat działu księgowości. W każdym razie zwracam Ci również uwagę
byś nie nazywała mnie jęczącym i marudnym pracownikiem, gdyż ja nie
chcę posunąć sie tu tak daleko by robić tu charakterystykę Twej
osoby. Prawdy jednak wpisami na forum niestety nie zmienisz. Drodzy
Forumowicze, zawsze warto rozpocząć pracę by zdobyć doświadczenie,
mimo wszystko. Kolejną rzeczą jest, że jak twierdzi Nina każdy jest
rozliczany ze swej pracy. Życzę wszystkim by Pani Dorota została jak
najszybciej.

wyboru wielkiego nie ma. jesli myslisz o milym spedzeniu czasu, to szukalbym
agroturystyki (np. janowiec - pani taberska - polecam, jednak to 30 km od
zielonej). jesli zas chodzi o hotel - hotelik senator (centrum miasta, dobry
standart, przystepne ceny)

Gość portalu: Piter napisał(a):

> Nowacka wydała w sumie 2,2 miliona publicznych pieniędzy na potrzeby walki o
> równouprawnienie.
> Pani pełnomocnik, jej współpracownicy i goście lubili dobrze zjeść. Ponad 50
> tysięcy złotych poszło na "zakup usług gastronomicznych" i to bardzo często w
> czterogwiazdkowym hotelu.

No cóż, mogłaby moze kupować w trzygwiazdkowym hotelu. Nie orientuję się
dokładnie w kwestiach minimum wymagań cateringowych przyjętych np. w przypadku
zapraszania gości zagranicznych; prawdopodobnie chodzi tu przede wszystkim o
podejmowanie gości w restauracjach w Warszawie. No cóż, robi się to we
wszystkich ministerstwach, a gości przyjmuje sie nie w barze mlecznym, tylko w
restauracji, i to może nie najdroższej, ale dobrej, chyba że chce sie zepsuc
kontakty międzynarodowe ze wszystkimi.

Dużo też podróżowali. Jaruga-Nowacka poleciała za
> granicę 11 razy, jej pracownicy aż 93 razy. Kosztowało to ponad 500 tysięcy
> złotych!

11 razy to wcale nie tak duzo; pracownicy z kolei reprezentują Polskę chociazby
w UE i muszą wyjeżdżać (sama musiałam, hłe hłe). Znam osoby (z innego
ministerstwa), które co dwa tygodnie są w Brukseli w ramach różnych rad i
komitetów; bronią tam polskich interesów jako przedstawiciele administracji
polskiej. Na te podróze wydawane są pieniądze, bo i kosztują bilety lotnicze
(które nie mogą być kupowane w taryfach typu APEC, bo wymagałoby to z kolei
ponoszenia większych wydatków na hotel i diety); do tego ludzie ci,
reprezentujący - przypominam - państwo polskie, nie mogą spać w schroniskach
młodzieżowych, a i od czasu do czasu muszą kogoś zaprosić na posiłek do
restauracji w celu przeprowadzenia nieformalych rozmów. Oczywiścei możemy
nikogo nie wysyłać i pozwalać, żeby inni decydowali za nas. Co do urzedu
Pełnomocnika, to ma on przedstawicieli w przynajmniej jednym komitecie unijnym
(i nie jest to ani nie była Jaruga-Nowacka).

Dla porównania, warto zauważyć, że kwota ta stanowi 35% łącznych
> wydatków Kancelarii Premiera na zagraniczne wyjazdy służbowe w badanym
> okresie.

No cóż, akurat jest to praktycznie samodzielny urzad podporządkowany Kancelarii
Premiera, ściśle merytoryczny, w odróżnieniu od wielu pozostałych
departamentów. Trudno się dziwić, że np. Zespół Doradczo-Analityczny, Biuro
Administracyjne, Departament Kontroli, Skarg i Wniosków, Biuro Dyrektora
Generalnego jeżdżą za granicę mniej lub wcale (mam nadzieję, że nie muszę
wyjaśniac, czym się takie biura zajmują). Jeśli odejmiesz departamenty
zajmujące sie organizowaniem bieżącego działania KPRM, może sie okazać, że
Pełnomocnik ds. równego Statusu to 35% merytorycznej działalności KPRM jako
takiej (jako Kancelarii, przypominam). Do tego działalności bardzo ważnej np.
dla UE, bo akurat UE kładzie nacisk na kwestie równych szans kobiet i mężczyzn
o wiele bardziej, niż się to robi u nas w Polsce.

> Na razie trudno ustalić cel i efekty wystawnego zarządzania biurem i ważnych
> podróży służbowych.

Cel ten nie jest jasny oczywiście dla portalu prawy. Ale jeśliby porównać
koszty z jakims ministerstwem czasów, kiedy bardziej zdeklarowana "prawica"
(polską prawicę nazwałabym raczej pseudoprawicą, ale to oddzielna sprawa),
prawdopodobnie koszty i ilość podróży wyszłyby porównywalne, jeśli nie większe.
Np. jestem pewna, że Jaruga to mały żuczek w porównaniu z tym, co wydała na
podróże zagraniczne prawicowa senator Alicja Grześkowiak (przy czym jej podróże
były w wielu przypadkach dalece bezzasadne).

zanowski napisał:

A co do Rosłańca to najsłynniejsze jego
> przekręty to: działka na rogu Prusa i Kraszewskiego. Budynek Poczty na
> Chopina , hotel na Ołówkowej, cukiernia na Chopina, hotel na Niecałej.

Żeby tylko nie zrobił się nam z niego z niego jakiś drugi Henryk Stokłosa (ten
od Piły i Farmutilu).
Stokłosa jest "dobroczyńcą" i "błogosławieństwem" swojego regionu. Pani Daniela
Mońko chyba stosuje podobną taktykę:

"Rzeczpospolita" 04/08/2004

Paczka od senatora

- Potęga senatora. Skąd się bierze? On wiąże ze sobą ludzi nie tylko umową o
pracę. Dla wielu biedniejszych mieszkańców okolicy jest jedyną nadzieją na
lepsze - ocenia mieszkaniec Piły. Dobroczyńca. Przed świętami (Bożym
Narodzeniem i Wielkanocą) odbywają się akcje paczkowe. Do gazety
senatora "Tygodnik Nowy" przychodzi kilka tysięcy kartek z prośbami o wsparcie.
Losuje się kilkaset adresów szczęśliwców, którzy otrzymują paczki żywnościowe.
Ich nazwiska drukowane są w gazecie.

Akcja paczkowa się rozrasta. "Tygodnik Nowy" zachęcił do zgłaszania rodzin
żyjących w biedzie. Sąsiadów, znajomych. Państwo Kalinowscy z Piły napisali, że
przez ścianę z nimi w kamienicy mieszka wielodzietna rodzina Ż. Czwórka dzieci
uczy się świetnie w szkołach średnich, ale cały dochód rodziny to 500 zł renty
ojca. Ciężko im. Należy pomóc. Senator wysłał rodzinie Ż. paczkę i ogłosił to w
gazecie.

W mieszkaniu rodziny Ż. jeden z synów przyznaje, że otrzymali paczkę od
senatora.

- Co tam było? Parówki pilskie, krojone wędliny, z dwie albo trzy puszki.
Niewiele. Starczyło na jedną kolację. Trochę było śmiechu z tej paczki
senatora - mówi.

Akcja paczkowa nabiera rozpędu, bo wyzwala w czytelnikach gazety odruchy serca
i pomocy. A nad wszystkim unosi się senator, jego dobre gesty i wizerunek
filantropa.

- Rozesłaliśmy teraz pięć tysięcy paczek. Nasze dary wynikają z wewnętrznej
potrzeby dzielenia się. Nie robimy tego dla poklasku. Mąż czuje jakiś
wewnętrzny obowiązek. Paczki sami szykujemy, rozwozimy. To są kolosalne koszty -
mówi Anna Stokłosa.

Grill dla wyborców

Na biurku Henryka Stokłosy lądują setki listów z prośbą o wsparcie. Strażacy z
Runowa proszą o zasponsorowanie sześciu mundurów koszarowych. Załatwiona prośba
to odręczna parafka senatora i adnotacja: tysiąc zł. Gimnazjum w Białośliwiu
chce mieć własny sztandar - tysiąc. Niewidomi z Wolsztyna na imprezę
integracyjną - tysiąc. Biblioteka pedagogiczna z Piły na prenumeratę czasopism -
tysiąc. Szkoła w Sypniewie na 5 okien dachowych - tysiąc. Gimnazjum w Obrze na
okoliczność nadania imienia - tysiąc. Siatkarki z Chodzieży, które awansowały
do I ligi - 10 tysięcy zł.

Kolejne potrzeby mają charakter gastronomiczno-imprezowy. Przedszkole nr 7 z
Piły zabiega o "pyszne kiełbaski na grilla na zielone przedszkole" nad jeziorem
Płotki. Motywuje podanie: "Z uwagi na zubożenie naszych rodzin, pomoc Państwa w
leśną przygodę naszych dzieci jest naprawdę bardzo potrzebna i zapewni im
więcej radości". Na zawody gaśnicze strażacy z Kaczor ubiegają się
o "zasponsorowanie 20 kg kiełbasy porcjowanej po 15 dkg do konsumpcji na
zimno". O podobną ilość kiełbasy ubiegała się podstawówka w Stawnicy - na
festyn z okazji dnia dziecka. Otrzymała 5 kg serdelków i 5 kg kiełbasy
grillowej. Szkoły z Kowalewa proszą o objęcie sponsoringiem w postaci 10 kg
wędlin biegu ulicznego. I deklarują: "Pana dobroczynność i serdeczność będzie
uzewnętrzniona na specjalnym spotkaniu". Dyrekcja szkoły w Mościsku starała się
o nieodpłatne przekazanie wędlin na majówkę i zapowiada odpracowanie 18 kg
wędlin "w formie wskazanej przez Pana Senatora".

- Tony kiełbasy na to idą. Ale to nie kiełbasa wyborcza - zastrzega Anna
Stokłosa.

Kolejna akcja charytatywna nazywa się "Lato u Stokłosów". Kilkaset dzieci już
od 10 lat spędza wakacje w szkole w Śmiłowie. Są one zwożone z terenów
popegeerowskich.

- Kupujemy dzieciom odzież sportową, otrzymują kieszonkowe. Gdy muszą później
wracać do domu, słychać gremialny płacz. Dostają od nas paczki żywnościowe, aby
po przybyciu do domu zjadły kolację razem z rodzicami - mówi żona senatora. -
Zdarza się tysiąc innych sytuacji, gdzie musimy pomóc. I pomagamy.

Anna Stokłosa niedawno uregulowała dług pewnej bezrobotnej rodziny. Rodzina
brała od kilku miesięcy artykuły ze sklepu "na krechę". - Ze trzysta złotych -
mówi żona senatora.

Czy wdzięczność osób, które otrzymują paczki i wsparcie od senatora, przekłada
się na poparcie w wyborach?

- Wynik wyborczy bierze się z tego, że senator jest skuteczny, że senator
nikogo się nie boi - mówi Henryk Stokłosa.

a w Rzeszowie powstanie Aquapark
Inwestycja za 300 milionów złotych
Aquapark, nowoczesne kryte lodowisko, multikino, hotel, hala łuczniczo-
piłkarska i galeria handlowa - wszystko to może powstać w Rzeszowie w ciągu
trzech najbliższych lat
Gigantyczna inwestycja ma powstać u zbiegu ulic Wyspiańskiego i Witosa. Obejmie
tereny, na których obecnie znajdują się jedyne w Rzeszowie lodowisko, korty
tenisowe oraz stadion klubu Resovia.

- Od około ośmiu miesięcy klub Resovia prowadzi rozmowy z inwestorem, który
jest zainteresowany tego typu inwestycją - mówi senator Aleksander Bentkowski,
prezes CWKS Resovia. Bentkowski nie chce na razie zdradzić nazwy inwestora.

- Sprawa trafi na nadzwyczajną sesję rady miasta i wtedy nazwa firmy zostanie
zapewne ujawniona - mówi senator.

Co planuje inwestor? - Na powierzchni 10,5 hektara będzie kilka inwestycji,
m.in. budowa nowych trybun stadionu Resovii na 15 tys. widzów, powstanie hala
łuczniczo-piłkarska o wymiarach 130 na 80 m - wylicza senator.

Na bazie istniejącego przy Witosa starego lodowiska miałoby powstać nowoczesne,
zadaszone. Nieopodal krytego lodowiska powstać ma pierwszy na Podkarpaciu
aquapark. W planach inwestora jest także budowa wielosalowego kina, hotelu oraz
galerii handlowej, której powierzchnia komercyjna ma wynosić ok. 30 tys. m kw.
Całość przedsięwzięcia szacowana jest na ok. 300 mln zł.

Inwestor chce, by dzięki takim inwestycjom, jak kryte lodowisko, trybuny
stadionu i hala łucznicza, rada miasta zezwoliła na powstanie galerii
handlowej.

- Znamy ten projekt. Ze swojej strony gwarantujemy wszelką pomoc od strony
formalnej, jednak wiele spraw jest zależnych od rady miasta - mówi Marcin
Stopa, rzecznik prezydenta Rzeszowa. Rada miasta musi bowiem zgodzić się na
zmiany w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Radni klubu PiS
zapowiedzieli we wtorek na konferencji prasowej poparcie dla tej inwestycji.

- Wydaje nam się, że jest to bardzo atrakcyjna propozycja, dzięki której miasto
w "offsecie" otrzyma nowoczesne obiekty sportowe - mówi Robert Kultys (PiS),
przewodniczący komisji gospodarki przestrzennej w radzie miasta. Poparcie
obiecali także radni SLD. - Zawsze głosowaliśmy za inwestycjami w Rzeszowie.
Nigdy z naszej strony nie było blokady - mówi Konrad Fijołek, radny SLD.

W tej sprawie w najbliższy wtorek zwołana zostanie nadzwyczajna sesja rady
miasta. - Chcemy podjąć uchwałę, w której m.in. zapisane zostaną proporcje
powierzchni poszczególnych części tej inwestycji, tak by później nie wyniknęły
jakieś niedomówienia, np. w postaci zwiększenia powierzchni handlowej -
tłumaczy Robert Kultys.

Wtorkowa sesja będzie pierwszym krokiem w kierunku realizacji tego
przedsięwzięcia i ostatnim, który wykona rzeszowska rada miasta w obecnym
składzie. Wynik kolejnych czterech głosowań, dzięki którym inwestycja zostanie
wpisana do planu zagospodarowania, będzie zależny od radnych przyszłej
kadencji. - Prace nad zmianami w planie zagospodarowania i kolejne głosowania
mogą zająć około roku - mówi Kultys.

- Sądzę, że ciągu trzech lat ta inwestycja może zostać zrealizowana - mówi
senator Aleksander Bentkowski.

To naprawdę jest Jacek M.!
W Toruniu otwiera hotele i zbiera brawa, a we Wrocławiu musi się
tłumaczyć z korupcyjnych zarzutów
Małgorzata Oberlan, Środa, 11 Lutego 2009

Jacek M., były prezes klubu piłkarskiego Arka Gdynia, oskarżony o
udział w zorganizowanej grupie przestępczej i korumpowanie sędziów,
w Toruniu czuł się dotychczas prawie komfortowo.

Prawie, bo jak sam przyznaje, w końcu zaczął być rozpoznawany. Pytać
zaczęli taksówkarze, osoby postronne: - To pan?!

Reklama
Jackowi M. nie przeszkadza to jednak w pracy. Odpowiada za cały
proces inwestycyjny hoteli spółki „Polskie Pierze i Puch”. Spółka
odkupiła od miasta kilka zabytkowych nieruchomości, odrestaurowała
je i urządziła w nich stylowe hotele.

Pierwszy to „1231” nad Strugą Toruńską, przy ruinach Zamku
Krzyżackiego. Ten obiekt firma dzierżawi od firmy „Restauro”. Drugi
hotel to „Solaris” przy ul. Najświętszej Marii Panny, otwarty kilka
dni temu. Trzeci będzie w Starym Browarze.

Jacek M. czeka na dziennikarzy na konferencjach prasowych, oprowadza
po wnętrzach. - Prowadzę inwestycje hotelowe od etapu pozyskiwania
nieruchomości, przez załatwianie wszelkich pozwoleń urzędowych, po
przygotowanie obiektu do kategoryzacji - mówi M.

Urząd Miasta Torunia jest zadowolony ze współpracy ze spółką „PPP”. -
Kupiła zrujnowane zabytki i doprowadza je do świetności. Miasto
zyskuje tak potrzebne mu kolejne miejsca hotelowe - mówi Agnieszka
Pietrzak, rzeczniczka prezydenta. - Jeśli chodzi o osobę pana Jacka
M., to podkreślam, że dla nas partnerem jest spółka, a istotne to,
czy przystępując do przetargu spełnia wymagane kryteria. Gmina nie
jest upoważniona, by weryfikować życiorysy pracowników firm.

Były prezes Arki Gdynia zasiada na ławie oskarżonych w procesie
wrocławskim, obok słynnego Ryszarda F. „Fryzjera”, Mariana D. -
obserwatora PZPN z Katowic, sędziów piłkarskich i piłkarza. To grupa
pierwszych 17 osób, oskarżonych w największej aferze korupcyjnej
polskiego futbolu.

Jacek M. oskarżony jest o udział w zorganizowanej grupie
przestępczej, ustawiającej wyniki meczów ligowych oraz o
korumpowanie sędziów. Według śledczych Arka Gdynia w latach 2003-
2005 kupiła 41 meczów. Jako prezes klubu M. miał wraz z kierownikiem
drużyny osobiście wręczać pieniądze.

M. siedział już w areszcie. Zamknięto go na mocy decyzji
wrocławskiego sądu. Wyszedł po 4 miesiącach w marcu 2007 r.
Zrezygnował z mandatu radnego miasta Gdyni (miał nim być trzecią
kadencję).

Szybko znalazł posadę. Zaangażowała go właśnie spółka „Polskie
Pierze i Puch”. Prowadzi ją Krzysztof Mielewczyk, mąż senator PiS
Doroty Arciszewskiej, jeden z najbogatszych przedsiębiorców na
Pomorzu.

Ja mam kota z forum,z pewnego wątku trzynastoletniej dziewczynki, która prosiła
rozpaczliwie o pomoc. Niektórzy forumowicze nabijali się z niej,robiono rózne
dowcipy i głupie odpowiedzi. Watek funkcjonował parę dni, mama dziewczynki
postawiła jej ultimatum, że kota może trzymać do paru dni. Mi się zrobiło żal
tej dziewczynki, bo czuło sie tą jej rozpacz.
Ani joaska, ani dominika i inni - tego watku nie zauważyli. Wtedy toczyła się
kampania polityczna poseł, senator i ożywiona dyskusja - to było w 2005 roku.
Szybko podjęłam decyzję, pomimo, że miałam psa pod opieką, zadecydowało przede
wdszystkim rozpacz tego dziecka i robienie sobie jaj z
podlotka, oraz zwierzaki. A decyzja przyszła taka, bedzie miał kot tymczasowy
dom zanim mu nie znajdziemy docelowych opiekunów. W to jeszcze był zamieszany
szynszyl, bo ta dziewczynka go miała. A szynszyl bardzo się denerwował i by
mógł z tego powodu się zagryść, przez kota.
Dlatego zrobiło mi się żal tych zwierząt i dzieciaka, tak więc mam przez
to w domu kota. A kot miał postawiony warunek, że ma się przyzwyczaić i polubić
psa, bo jeżeli nie to idzie sobie aut. Poskutkowało i w sumie jest wielka
miłość pomiedzy psem i kotem. Bawią się, wylizują sobie uszy, oczy i komitywa
jest na całego. Psa teraz nie ma w domu, ale jak zawsze przyjeżdża to widać, że
się lubią, bo witają się serdecznie.
...
a tak ja doskonale wiem jak jest w schronisku, Tundno z tamtego miejsca zrobić
jest dobre schronisko.Jest tam przepełnienie. Pamietam za to aferę, jak TOZ
prowadził schronisko. I to pan profesor , który już nie żyje i taki jeden pan,
który nadal jest w TOZ-ie i nawet jest funkcyjny.Afera była na cały Szczecin.
Nigdy tam nie było dobrze. zawsze były mankamenty, nie przypominam sobie, aby
sie dobrze mówiło o zwierzakach, zawsze były one chore i trzeba było je
doprowadzać do stanu zdrowia fizycznego jak i psychicznego. W sumie okropni są
ludzie, bo to oni są za to odpowiedzialni, ci którzy je wyrzucają itd, itp.
Czy to źle, że ma się nadzieję, bo sie dostrzegło pewną zmianę na stronie
internetowej schroniska - jest to jakaś zmiana na lepsze, to może tez pójdą za
tym działania.
Co do Dominiki, ja tylko zauważyłam, że gruba kreska mazowieckiego jest
nieadekwatna do informowania o tym co było, ja bym wolała niusy z prokuratury.
Czy to jest faktycznie ważne, po prostu trzeba tym zwierzakom pomóc. A każdy ma
swój sposób i dobrze, byle do przodu. Dla mnie wystarczy, że te Towarzystwa,
które zaczeły, to niech skończą, to one sa przecież odpowiedzialne za swoje
działania, to po co ich wyręczać, to one chodzą do tych notabli, to one
zbierały żmudnie na to dowody i ja nie mam zamiaru im w tym pomagać, bo to jest
ich sprawa, mnie interesuje tylko to co ja mogę zrobić, aby pomóc zwierzakom na
swoim podwórku i to robię. Tak samo jak szukałam dom dla ciężarnej czarnej
kotki i został on znaleziony. a czy ja mam sie tym chwalić, czy mam się do
Dominiki przyłańczać. napisałam, że mam kocią naturę, ale nie tego kota, tylko
raczej tego większego kota - tygrysa,
...
Uważam, że żadna organizacja pozarzadowa nie jest zdolna finansowo, aby
wybudować schronisko, hotel, cmentarz dla zwierząt, gabinet weterynaryjny,
gabinet pielegnacyjny według wymogów unijnych. Tylko ZUK ma na to szansę, aby
otrzymać tą dotację.
...
A tak czasami bedąc ślepym wiecej się słyszy i czuje niż taki z patrzałkami, bo
on patrzy, zapominając o innych rzeczach, że są ważne, chociażby wtedy jak było
na naszym forum "wyborczym".
....

Gość portalu: RPO napisał(a):

> > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=73&w=5519860&a=5519860&v=2&strona=0

Pisz i jeszez raz pisz.

Piękne święto i trochę czasu więc kolejne informację jak się robi kasę.
Wszystkie fakty i zdarzenia zostały szczegółowo opisane w prasie z imienia i
nazwiska ich bohaterów.Fakty ujawniła jako pierwsza "Ziemia Gorzowska" red Ewa
Szutowicz Nr 50/1999,11/2000,5/2001,21/2001 i 4/2002r
gazeta "NIE" red Marek Barański z 19.10.2000,12.04.2001r,
a potem reszta pobieznie wykorzystując podane teksty.
Redaktor Ewa znikneła z łamów lubuskiej prasy. Red. Barański został
Naczelnym "Trybuny".
O co chodzi w tym przekręcie . Od kilku lat grupa ludzi startujacych od zera
tego Etosowego czyli styropianu zaczeła powiększać swoje majatki . W ten sposób
przejeli praktycznie wszystko co funkcjonowało w państwowym rolnictwie, ziemie,
elewatory gorzelnie chłodnie (w porcie Szczecin)pałace popegeerowskie. Kraj
został podzielony na strefy wpływów lubuskie i zachodniopomorskie znalazło się
pod SKL ministra Balazsa, znany wpływowy polityk posiadający 24 tys h w pilskim
to senator Stokłosa inny potentat to poseł PSL Komorowski m. in. właściciel
Bakomy młynów w Szymanowie .Są oni najczęściej właścicielami zboża jadącego z
za granicy ,które inny rolnik Lepper im wysypuje.
Tego było mało ,brakowało gotówki,a gotówkę posiada Państwo czyli trzeba ją w
jakiś sposób wyciągnąć. W ten sposób powstały różnorakie dopłaty do
dostarczonych zbóż , żywca , do suszenia zboża,niskooprocentowane kredyty
bankowe. Oczywiście uzasadniano ( tzw. semowy lobing) to faktem dobra rolników
tych drobnych . Ale te żuczki to dostają z tych dopłat tylko ochłapy kasę biorą
wielcy.
Wróćmy na nsze lubuskie i zachodniopomorskie tu prosperują biznesmeni tacy jak
Leszek Łukowski szwagier Balazsa wcześnie droby kierowniczna w młynie Kłęby w
zachodniopomorskim ,Bonda wcześniej kolarz amator z Nowogardu.
Leszek Łukowski mieszkajacy przez płot z Balazsem jest właścicielem elewatorów
(11 sztuk ) niezliczonej ilości spółek rolniczych ,młynów ,ziemi itp.
Ja polecałbym zobaczyć(widziałem) z tego majatku Pałac w Pęzinie koło
Stargardu . Hotel ,restauracja i inne przyjemności .
Jeden z takich elewatorów znajduje sie w Strzelcach kraj w lubuskiem.
Dwóch inspektorów Z LWIS I PAR (dyr. Palcat ,zastępca Ławrynowicz)kontrolując
elewator o poj. 50 tys ton. stwierdzili ,że Łukowski robi nie przecietną kasę
przerzucając papiery między swoimi elewtorami i gospodarstwami rolnymi, w
których wykazywał sprzedaż zboża. Do tego fikcyjnego zboża Państwo daje
dopłatę (wtedy 90 zł do tony pszenicy). Wyliczyli ,że do elewatora przyjeto 70
tys ton bez rozładunku . Prosze sobie policzyć ile tego dobra zgarneli!
Cuda czy co ? Poprosili o szczegółowe dokumenty ,których wydania, Łukowski,
odmówił. Dodatkowo stwierdzili ,że do zapełnionego po sufit elewtora, ARR
Wrocław przydzieliła dodatkowe 15 tys ton pszenicy a 90 zł za tonę państwowej
dopłaty. Tą ilośc również udało się" wsypać" do pełnego elewatora ,a kasę
pobrać.
I w tym miejsu rozpoczyna się wątek skorumpowanego dyrektora Palcata i
kierownika Ławrynowicza. Posłużę się prasowymi cytatami
"Inspektorzy ujawnili fikcyjne dostawy zboża do elewatora oraz fikcyjne
przerzuty zboża między zakładami należącymi do Łukowskiego, po czym zostali
nagrodzeni za dobry protokół pokontrolny, a następnie odwołani z kontroli,a
jeden z nich wyrzucony z pracy".
Wyrzucił dyr.Palcat swojego inspektora pomijając wszystkie obowiązujące
przepisy w tym temacie.Mając Balazsa za plecami niebał się nikogo nawet prawa.
Walka o powrót do pracy to jest osobny rozdział w tej sprawie i minął właśnie
trzeci rok wyjaśniania ,że przepisy sa jednoznaczne.
Palcat z Ławrynowiczem zaczeli odwiedzać właściciela Łukowskiego . To
wyglądało tak ,jego pracownicy ustalali przekręty z państwową forsą w
elewatorze ,a w tym samym czasie dyr. Palcat z kier. Ławrynowiczem sprzedawali
informacje zresztą poufne w czasie wizyty u Łukowskiego np. w Pałacu i ustalali
jak ukryć ujawnione przekręty.
Przerwa na piwo do jutra.
Żary to jest wasz radny , czy u was nie ma Forum ?

Gość portalu: open napisał(a):

> Gość portalu: RPO napisał(a):
>
> > > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=73&w=5519860&a=5519860&v=2&strona=0
>
>
> Pisz i jeszez raz pisz.
>
> Piękne święto i trochę czasu więc kolejne informację jak się robi kasę.
> Wszystkie fakty i zdarzenia zostały szczegółowo opisane w prasie z imienia i
> nazwiska ich bohaterów.Fakty ujawniła jako pierwsza "Ziemia Gorzowska" red
Ewa
> Szutowicz Nr 50/1999,11/2000,5/2001,21/2001 i 4/2002r
> gazeta "NIE" red Marek Barański z 19.10.2000,12.04.2001r,
> a potem reszta pobieznie wykorzystując podane teksty.
> Redaktor Ewa znikneła z łamów lubuskiej prasy. Red. Barański został
> Naczelnym "Trybuny".
> O co chodzi w tym przekręcie . Od kilku lat grupa ludzi startujacych od zera
> tego Etosowego czyli styropianu zaczeła powiększać swoje majatki . W ten
sposób
>
> przejeli praktycznie wszystko co funkcjonowało w państwowym rolnictwie,
ziemie,
>
> elewatory gorzelnie chłodnie (w porcie Szczecin)pałace popegeerowskie. Kraj
> został podzielony na strefy wpływów lubuskie i zachodniopomorskie znalazło
się
> pod SKL ministra Balazsa, znany wpływowy polityk posiadający 24 tys h w
pilskim
>
> to senator Stokłosa inny potentat to poseł PSL Komorowski m. in. właściciel
> Bakomy młynów w Szymanowie .Są oni najczęściej właścicielami zboża jadącego z
> za granicy ,które inny rolnik Lepper im wysypuje.
> Tego było mało ,brakowało gotówki,a gotówkę posiada Państwo czyli trzeba ją w
> jakiś sposób wyciągnąć. W ten sposób powstały różnorakie dopłaty do
> dostarczonych zbóż , żywca , do suszenia zboża,niskooprocentowane kredyty
> bankowe. Oczywiście uzasadniano ( tzw. semowy lobing) to faktem dobra
rolników
>
> tych drobnych . Ale te żuczki to dostają z tych dopłat tylko ochłapy kasę
biorą
>
> wielcy.
> Wróćmy na nsze lubuskie i zachodniopomorskie tu prosperują biznesmeni tacy
jak
>
> Leszek Łukowski szwagier Balazsa wcześnie droby kierowniczna w młynie Kłęby w
> zachodniopomorskim ,Bonda wcześniej kolarz amator z Nowogardu.
> Leszek Łukowski mieszkajacy przez płot z Balazsem jest właścicielem
elewatorów
> (11 sztuk ) niezliczonej ilości spółek rolniczych ,młynów ,ziemi itp.
> Ja polecałbym zobaczyć(widziałem) z tego majatku Pałac w Pęzinie koło
> Stargardu . Hotel ,restauracja i inne przyjemności .
> Jeden z takich elewatorów znajduje sie w Strzelcach kraj w lubuskiem.
> Dwóch inspektorów Z LWIS I PAR (dyr. Palcat ,zastępca Ławrynowicz)kontrolując
> elewator o poj. 50 tys ton. stwierdzili ,że Łukowski robi nie przecietną kasę
> przerzucając papiery między swoimi elewtorami i gospodarstwami rolnymi, w
> których wykazywał sprzedaż zboża. Do tego fikcyjnego zboża Państwo daje
> dopłatę (wtedy 90 zł do tony pszenicy). Wyliczyli ,że do elewatora przyjeto
70
> tys ton bez rozładunku . Prosze sobie policzyć ile tego dobra zgarneli!
> Cuda czy co ? Poprosili o szczegółowe dokumenty ,których wydania, Łukowski,
> odmówił. Dodatkowo stwierdzili ,że do zapełnionego po sufit elewtora, ARR
> Wrocław przydzieliła dodatkowe 15 tys ton pszenicy a 90 zł za tonę państwowej
> dopłaty. Tą ilośc również udało się" wsypać" do pełnego elewatora ,a kasę
> pobrać.
> I w tym miejsu rozpoczyna się wątek skorumpowanego dyrektora Palcata i
> kierownika Ławrynowicza. Posłużę się prasowymi cytatami
> "Inspektorzy ujawnili fikcyjne dostawy zboża do elewatora oraz fikcyjne
> przerzuty zboża między zakładami należącymi do Łukowskiego, po czym zostali
> nagrodzeni za dobry protokół pokontrolny, a następnie odwołani z kontroli,a
> jeden z nich wyrzucony z pracy".
> Wyrzucił dyr.Palcat swojego inspektora pomijając wszystkie obowiązujące
> przepisy w tym temacie.Mając Balazsa za plecami niebał się nikogo nawet
prawa
> .
> Walka o powrót do pracy to jest osobny rozdział w tej sprawie i minął właśnie
> trzeci rok wyjaśniania ,że przepisy sa jednoznaczne.
> Palcat z Ławrynowiczem zaczeli odwiedzać właściciela Łukowskiego . To
> wyglądało tak ,jego pracownicy ustalali przekręty z państwową forsą w
> elewatorze ,a w tym samym czasie dyr. Palcat z kier. Ławrynowiczem
sprzedawali
> informacje zresztą poufne w czasie wizyty u Łukowskiego np. w Pałacu i
ustalali
>
> jak ukryć ujawnione przekręty.

> Przerwa na piwo do jutra.

>>>>>>Ciągle pijesz to piwo. To już 6 dzień!!!! Tradycja nie ginie w narodzie.

> Żary to jest wasz radny , czy u was nie ma Forum ?

polemiki ciąg dalszy
josip_broz_tito napisał:

> Sprzeczności:
> 1. Jeśli to nie jest gazeta to co ma do tego prawo prasowe? To przecież jest
> normalna ulotka.

to jest samorządowy druk periodyczny i jako taki, jest objęty ustawą o prawie
prasowym; ustawa obejmuje wszystkie czasopisma i biuletyny o częstotliwości
ukazywania się nie rzadszej niż jeden rok.

> 2. Na wspomnianej tablicy informacyjnej czy na "Głosie Pruszkowa" też są
> reklamy i nie ma powiedziane co dana firma dla kogo zrobiła.

zaznaczone są miejsca rezydowania tychże szacownych przedsiębiorstw, przez co
nie jest ona tak całkiem charytatywna i bezinteresowna.

> 3. A co jest stronniczego w reklamie hotelu? Nie jest powiedziane
że "nocujemy
> tylko członków partii Z" czy "Hotel Ideal, itp. itd., głosuj na pana X"

absolutnie nic, reklama dźwignią handlu ale w urzędowej broszurze to trochę nie
na miejscu, przynajmniej moim zdaniem (w gazecie samorządowej lub lokalnej jest
już trochę inaczej ale tu z kolei wchodzimy na inny grząski temat związany z
pytaniem:gdzie będziemy się ogłaszać i komu za to zapłacimy?)To trochę tak
jakby firmy ogłaszały się w Dzienniku Ustaw.Wszelkie punkty styczne pomiędzy
władzą a biznesem powinny być eliminowane i to jest jak najbardziej współczesna
a nie PRL-owska tendencja, w Pruszkowie najwyraźniej idzie się w drugą stronę.

> 4. Jeśli kogoś interesuje kto i ile niech zadzwoni do komórki UM zajmującej
się
>
> promocją i się dowie jaki jest cennik reklam w Informatorze. Hotel Ideal może
> załatwić dla miasta to że jest i np. jak przyjadą zawodnicy na ME w
kolarstwie
> torowym chociażby, czy na Światowy Zjazd Pszczelarzy czy cokolwiek, to będą
> mieli gdzie spać.

I to mi się właśnie nie podoba!"Jak wy nam to my wam" i w ten sposób powstaje
szara strefa, nieformalne powiązania na mocy których jedni przedsiębiorcy
mają "chody" u władz a inni nie, jednych radni "lubią" a innych jakoś nie. Jak
miasto chce to niech za to zapłaci a nie załatwia sobie takie rzeczy po kątach.

Hotel Ideal pewnie też zaplacił miastu za to że jest, bo żeby
>
> założyć hotel to trzeba dopełnić wielu formalności z samorządem (ja mam z
kolei
>
> teraz prawo turystyczne, poza tym ustawa prawo do działalności gospodarczej -
> odsyłam).

trudno by było zeby nie zapłacil ale ja nie widzę powodu żeby być u za to
wdziecznym, zarabia tutaj pieniądze i to jest jego obowiązek a nie akt dobrej
woli.

> 5. Mówienie że "płacą za nmiego wszyscy" jest uproszczeniem. Może zapłacili
za
> niego reklamodawcy np. z tablicy przed UM. A może jakieś firmy, które za to
że
> w tym mieście działają płacą jakieś tam opłaty miastu np. za dzierżawę ziemi.
> Albo opłaty skarbowe za zgubiony dowód? Jest dużo źródeł pozyskania pieniędzy
> przez UM, niekoniecznie muszą być to podatki. Nawet małe szanse ze będą, bo
> przy tym systemie redystrybucji dochodów większość płaconych w Pruszkowie
> podatków trafia "z rozdzielnika" do Żuromina czy innej Mławy, a tu zostaje
> tylko ok. 30%.

Mówisz to samo co ja tylko inaczej.Ci, których tu wymieniłeś to są własnie
ci "wszyscy", których miałem na myśli, jasne jest że Urząd ma różne środki
zdobywania pieniędzy.
Pretensje o to ile pieniędzy zostaje w miejscu gdzie są generowane, należałoby
chyba kierować w zupełnie inne miejsce i parę szczebli administracyjnych wyżej.

> Tak się robi kapitalizm, Waldusiu. Ale to jest niepopularne
(vide "Balcerowicz
> musi odejść") i niestety chyba za tę komunę, a konkretnie za specyficzne
> pojmowanie roli państwa w gospodarce, będziemy jeszcze długo płacić...

tak się nie robi kapitalizmu, tak się robi przekręty.Jeszcze raz powtarzam ze
wszystkie związki państwa z biznesem powinny być eliminowane do niezbędnego
minimum a władza nie powinna się za bardzo wczuwać w swoje funkcje biznesowe bo
to nie zawsze prowadzi do dobrych efektów, szczególnie w dziedzinie samorządu.
Czasem trudno im się połapać gdzie się kończy pozyskiwanie pieniędzy dla miasta
a gdzie zaczynają się machloje i z jakąś szczególną łatwością nie dostrzegają
tej granicy(vide "Farmutil" i senator Stokłosa, dobroczyńca powiatu pilskiego,
odsyłam do reportażu w niedawnej GW.)
>
> A nie pomyślałeś o tym, że jak dzięki Hotelowi Ideal, Pralni Chemicznej Kasia
> czy czemuś innemu będzie ten informator, to za zaoszczędzone pieniądze "z
> podatków" zrobi się coś pożytecznego w mieście, np. wyrówna ul. Plantową czy
> odnowi ze dwa komunalne domy?

mimo wszystko chciałbym się dowiedzieć komu i na jakich zasadach mam byc za to
wdzięczny.
>
> Ale prościej napisać że "ciekawe skąd ta reklama" z uśmieszkiem pod nosem (i
> dziennikarskim jakżeby inaczej zacięciem naprawdę godnym Fakta albo Super
> Expressa)
>
> Ostavam s pozdravom

Co sądzą Amerykanie - przeczytajcie!
Anxious expats await U.S. vote
Life in Canada affects outlook
Concerned about anti-Americanism

DEBRA BLACK
STAFF REPORTER

Living in Canada has changed Marlin Keranen's opinion of his native United States.

And not for the better.

"There is a certain amount of arrogance that Americans show that I didn't feel
until I moved outside the United States," he explained. "It saddens me that the
United States doesn't take a true leadership role (in the world) rather than
just look out for the United States."

Keranen is one of about 500,000 Americans, either dual citizens or landed
immigrants, who live and work in Canada and are eligible to vote in today's U.S.
presidential election. And most of them, like most Canadians, are anxiously
awaiting the results.

They are passionate and direct about the campaign, whatever party they favour,
and many believe that the future of the world does indeed hang in the balance
with today's showdown. Tonight, they will camp out at the homes of friends and
neighbours, and hang out at bars and election parties, huddling around
television sets to watch coverage of the race and wait for the verdict.

Keranen isn't the only one who finds his years north of the 49th parallel have
given him a sharper perspective on life in the U.S. Many believe that living in
Canada — with what they call its civilized dialogue about politics — has had a
lasting effect on their beliefs.

"It hasn't changed the way I vote, but it has deepened the reasons for my vote,"
said Stephen Scharper, a 44-year-old religious and environmental studies
professor at the University of Toronto.

"It has been alarming to see the decline of America's stature, respect and
prestige around the globe. Americans living outside the United States see this,
the decline of America's stature and the anti-American sentiment, much more
directly and on a daily basis than people in the United States."

That growing anti-American sentiment — not just here but in Europe — worries
many. Keranen just returned from a trip to Europe, where he said he was shocked
to find anti-American graffiti scrawled everywhere. All of it had one message:
"Yankee Go Home." He was also astonished to see a pro-Kerry rally on the streets
of Rome.

Despite the antipathy and anger of some Canadians, which is often based on ugly
stereotypes of Americans, Keranen and other transplanted compatriots believe
that Canada's strong ties and bonds of friendship with the U.S. still exist.

Keranen, who was born in Montana and served in Vietnam, has lived in Toronto for
the past 14 years. The 56-year-old came to Canada to work for one year at the
Holiday Inn on King St. W. and never left. He's now the hotel's general manager,
and he and his wife are Canadian citizens.

But he said he feels very strongly about the importance of today's U.S.
election, feelings that have deepened from watching the campaign through the
prism of Canada's kinder, gentler democracy.

`Being born as an American, you'd like people to think better of it.'

U.S. voter Marlin Keranen

A tried-and-true Republican who has always voted Republican, Keranen said he has
become "very disheartened" by President George W. Bush, the war in Iraq and the
subsequent loss of faith in America as a world leader.

He put off voting until the last minute, mailing in his ballot yesterday. "It's
a tough decision," he said. Before heading to the mailbox, he wouldn't say whom
in the end he would vote for, but he acknowledged it would probably be Bush —
although not without some reservations.

"It saddens me to see America lose that faith, trust and sympathy that so many
countries gave it after Sept. 11," he said, referring to the 2001 terrorist
attacks on the U.S.

"I just am really disappointed in (Bush) and the way he handled everything after
Sept. 11. Everyone was in favour of going after (Al Qaeda leader) Osama bin
Laden but not (Iraqi leader) Saddam Hussein."

Bush's decision to invade Iraq without United Nations approval was a mistake,
Keranen said. "The United States is facing another Vietnam. Everyone in the
country is split and asking, `Should we be there or not?'

"Being born as an American, you'd like people to think better of it. Canada has
such a wonderful reputation around the world. I love the United States and I
love Canada. I'm just disappointed by what's happened in the United States over
the last few years."

Scharper, a Democrat and landed immigrant, may sit on the other side of the
political fence from Keranen, but both agree that Canada has given them a unique
perspective on American politics. Scharper also believes that his six years
living and working here have helped shape his political view of the presidential
race.

He believes that the Canadian media offer the public more critical and
widespread commentary on everything from the Iraq war to the election. In the
U.S., he said, much of the coverage is biased, particularly at Fox News, which
has a heavily Republican bent.

"Being here has allowed me to view in the mainstream media more critical
coverage and commentary on the Iraq war," he said. But most importantly, living
in Canada has "deepened and reinforced certain interpretations of world events
and certain political leanings," said Scharper, a member of Democrats Abroad who
voted for Senator John Kerry on his mail-in absentee ballot.

His sentiments are shared by retired couple Connie and Alan Demb, both
long-standing Democrats who live in the Beach. The couple came to this country
almost 37 years ago and never left.

Both believe that Canada's sensibilities, its belief in universal health care,
its plans for a national day-care plan, its multi-party parliamentary system and
its minority governments could teach the American electorate a thing or two.

"I think most Canadians have a rational, intelligent and humanitarian approach
to resolving world problems," said 63-year-old Connie, a former economist and
academic administrator at U of T.

Added her 64-year-old husband, a former urban planner: "I should say I voted in
tomorrow's election in the advance polls for the first time since I immigrated.
The reason was to protect myself as a Canadian. The current regime is unstable,
unbalanced and in my opinion, if they continue the way they're going, they're
headed for more wars and there's a good chance Canada will be drawn into it."

Amerykanie o sobie!
Anxious expats await U.S. vote
Life in Canada affects outlook
Concerned about anti-Americanism

DEBRA BLACK
STAFF REPORTER

Living in Canada has changed Marlin Keranen's opinion of his native United States.

And not for the better.

"There is a certain amount of arrogance that Americans show that I didn't feel
until I moved outside the United States," he explained. "It saddens me that the
United States doesn't take a true leadership role (in the world) rather than
just look out for the United States."

Keranen is one of about 500,000 Americans, either dual citizens or landed
immigrants, who live and work in Canada and are eligible to vote in today's U.S.
presidential election. And most of them, like most Canadians, are anxiously
awaiting the results.

They are passionate and direct about the campaign, whatever party they favour,
and many believe that the future of the world does indeed hang in the balance
with today's showdown. Tonight, they will camp out at the homes of friends and
neighbours, and hang out at bars and election parties, huddling around
television sets to watch coverage of the race and wait for the verdict.

Keranen isn't the only one who finds his years north of the 49th parallel have
given him a sharper perspective on life in the U.S. Many believe that living in
Canada — with what they call its civilized dialogue about politics — has had a
lasting effect on their beliefs.

"It hasn't changed the way I vote, but it has deepened the reasons for my vote,"
said Stephen Scharper, a 44-year-old religious and environmental studies
professor at the University of Toronto.

"It has been alarming to see the decline of America's stature, respect and
prestige around the globe. Americans living outside the United States see this,
the decline of America's stature and the anti-American sentiment, much more
directly and on a daily basis than people in the United States."

That growing anti-American sentiment — not just here but in Europe — worries
many. Keranen just returned from a trip to Europe, where he said he was shocked
to find anti-American graffiti scrawled everywhere. All of it had one message:
"Yankee Go Home." He was also astonished to see a pro-Kerry rally on the streets
of Rome.

Despite the antipathy and anger of some Canadians, which is often based on ugly
stereotypes of Americans, Keranen and other transplanted compatriots believe
that Canada's strong ties and bonds of friendship with the U.S. still exist.

Keranen, who was born in Montana and served in Vietnam, has lived in Toronto for
the past 14 years. The 56-year-old came to Canada to work for one year at the
Holiday Inn on King St. W. and never left. He's now the hotel's general manager,
and he and his wife are Canadian citizens.

But he said he feels very strongly about the importance of today's U.S.
election, feelings that have deepened from watching the campaign through the
prism of Canada's kinder, gentler democracy.

`Being born as an American, you'd like people to think better of it.'

U.S. voter Marlin Keranen

A tried-and-true Republican who has always voted Republican, Keranen said he has
become "very disheartened" by President George W. Bush, the war in Iraq and the
subsequent loss of faith in America as a world leader.

He put off voting until the last minute, mailing in his ballot yesterday. "It's
a tough decision," he said. Before heading to the mailbox, he wouldn't say whom
in the end he would vote for, but he acknowledged it would probably be Bush —
although not without some reservations.

"It saddens me to see America lose that faith, trust and sympathy that so many
countries gave it after Sept. 11," he said, referring to the 2001 terrorist
attacks on the U.S.

"I just am really disappointed in (Bush) and the way he handled everything after
Sept. 11. Everyone was in favour of going after (Al Qaeda leader) Osama bin
Laden but not (Iraqi leader) Saddam Hussein."

Bush's decision to invade Iraq without United Nations approval was a mistake,
Keranen said. "The United States is facing another Vietnam. Everyone in the
country is split and asking, `Should we be there or not?'

"Being born as an American, you'd like people to think better of it. Canada has
such a wonderful reputation around the world. I love the United States and I
love Canada. I'm just disappointed by what's happened in the United States over
the last few years."

Scharper, a Democrat and landed immigrant, may sit on the other side of the
political fence from Keranen, but both agree that Canada has given them a unique
perspective on American politics. Scharper also believes that his six years
living and working here have helped shape his political view of the presidential
race.

He believes that the Canadian media offer the public more critical and
widespread commentary on everything from the Iraq war to the election. In the
U.S., he said, much of the coverage is biased, particularly at Fox News, which
has a heavily Republican bent.

"Being here has allowed me to view in the mainstream media more critical
coverage and commentary on the Iraq war," he said. But most importantly, living
in Canada has "deepened and reinforced certain interpretations of world events
and certain political leanings," said Scharper, a member of Democrats Abroad who
voted for Senator John Kerry on his mail-in absentee ballot.

His sentiments are shared by retired couple Connie and Alan Demb, both
long-standing Democrats who live in the Beach. The couple came to this country
almost 37 years ago and never left.

Both believe that Canada's sensibilities, its belief in universal health care,
its plans for a national day-care plan, its multi-party parliamentary system and
its minority governments could teach the American electorate a thing or two.

"I think most Canadians have a rational, intelligent and humanitarian approach
to resolving world problems," said 63-year-old Connie, a former economist and
academic administrator at U of T.

Added her 64-year-old husband, a former urban planner: "I should say I voted in
tomorrow's election in the advance polls for the first time since I immigrated.
The reason was to protect myself as a Canadian. The current regime is unstable,
unbalanced and in my opinion, if they continue the way they're going, they're
headed for more wars and there's a good chance Canada will be drawn into it."

A co o tym myślą amerykanie....
Anxious expats await U.S. vote
Life in Canada affects outlook
Concerned about anti-Americanism

DEBRA BLACK
STAFF REPORTER

Living in Canada has changed Marlin Keranen's opinion of his native United States.

And not for the better.

"There is a certain amount of arrogance that Americans show that I didn't feel
until I moved outside the United States," he explained. "It saddens me that the
United States doesn't take a true leadership role (in the world) rather than
just look out for the United States."

Keranen is one of about 500,000 Americans, either dual citizens or landed
immigrants, who live and work in Canada and are eligible to vote in today's U.S.
presidential election. And most of them, like most Canadians, are anxiously
awaiting the results.

They are passionate and direct about the campaign, whatever party they favour,
and many believe that the future of the world does indeed hang in the balance
with today's showdown. Tonight, they will camp out at the homes of friends and
neighbours, and hang out at bars and election parties, huddling around
television sets to watch coverage of the race and wait for the verdict.

Keranen isn't the only one who finds his years north of the 49th parallel have
given him a sharper perspective on life in the U.S. Many believe that living in
Canada — with what they call its civilized dialogue about politics — has had a
lasting effect on their beliefs.

"It hasn't changed the way I vote, but it has deepened the reasons for my vote,"
said Stephen Scharper, a 44-year-old religious and environmental studies
professor at the University of Toronto.

"It has been alarming to see the decline of America's stature, respect and
prestige around the globe. Americans living outside the United States see this,
the decline of America's stature and the anti-American sentiment, much more
directly and on a daily basis than people in the United States."

That growing anti-American sentiment — not just here but in Europe — worries
many. Keranen just returned from a trip to Europe, where he said he was shocked
to find anti-American graffiti scrawled everywhere. All of it had one message:
"Yankee Go Home." He was also astonished to see a pro-Kerry rally on the streets
of Rome.

Despite the antipathy and anger of some Canadians, which is often based on ugly
stereotypes of Americans, Keranen and other transplanted compatriots believe
that Canada's strong ties and bonds of friendship with the U.S. still exist.

Keranen, who was born in Montana and served in Vietnam, has lived in Toronto for
the past 14 years. The 56-year-old came to Canada to work for one year at the
Holiday Inn on King St. W. and never left. He's now the hotel's general manager,
and he and his wife are Canadian citizens.

But he said he feels very strongly about the importance of today's U.S.
election, feelings that have deepened from watching the campaign through the
prism of Canada's kinder, gentler democracy.

`Being born as an American, you'd like people to think better of it.'

U.S. voter Marlin Keranen

A tried-and-true Republican who has always voted Republican, Keranen said he has
become "very disheartened" by President George W. Bush, the war in Iraq and the
subsequent loss of faith in America as a world leader.

He put off voting until the last minute, mailing in his ballot yesterday. "It's
a tough decision," he said. Before heading to the mailbox, he wouldn't say whom
in the end he would vote for, but he acknowledged it would probably be Bush —
although not without some reservations.

"It saddens me to see America lose that faith, trust and sympathy that so many
countries gave it after Sept. 11," he said, referring to the 2001 terrorist
attacks on the U.S.

"I just am really disappointed in (Bush) and the way he handled everything after
Sept. 11. Everyone was in favour of going after (Al Qaeda leader) Osama bin
Laden but not (Iraqi leader) Saddam Hussein."

Bush's decision to invade Iraq without United Nations approval was a mistake,
Keranen said. "The United States is facing another Vietnam. Everyone in the
country is split and asking, `Should we be there or not?'

"Being born as an American, you'd like people to think better of it. Canada has
such a wonderful reputation around the world. I love the United States and I
love Canada. I'm just disappointed by what's happened in the United States over
the last few years."

Scharper, a Democrat and landed immigrant, may sit on the other side of the
political fence from Keranen, but both agree that Canada has given them a unique
perspective on American politics. Scharper also believes that his six years
living and working here have helped shape his political view of the presidential
race.

He believes that the Canadian media offer the public more critical and
widespread commentary on everything from the Iraq war to the election. In the
U.S., he said, much of the coverage is biased, particularly at Fox News, which
has a heavily Republican bent.

"Being here has allowed me to view in the mainstream media more critical
coverage and commentary on the Iraq war," he said. But most importantly, living
in Canada has "deepened and reinforced certain interpretations of world events
and certain political leanings," said Scharper, a member of Democrats Abroad who
voted for Senator John Kerry on his mail-in absentee ballot.

His sentiments are shared by retired couple Connie and Alan Demb, both
long-standing Democrats who live in the Beach. The couple came to this country
almost 37 years ago and never left.

Both believe that Canada's sensibilities, its belief in universal health care,
its plans for a national day-care plan, its multi-party parliamentary system and
its minority governments could teach the American electorate a thing or two.

"I think most Canadians have a rational, intelligent and humanitarian approach
to resolving world problems," said 63-year-old Connie, a former economist and
academic administrator at U of T.

Added her 64-year-old husband, a former urban planner: "I should say I voted in
tomorrow's election in the advance polls for the first time since I immigrated.
The reason was to protect myself as a Canadian. The current regime is unstable,
unbalanced and in my opinion, if they continue the way they're going, they're
headed for more wars and there's a good chance Canada will be drawn into it."

Amerykanie za granicą...
Anxious expats await U.S. vote
Life in Canada affects outlook
Concerned about anti-Americanism

DEBRA BLACK
STAFF REPORTER

Living in Canada has changed Marlin Keranen's opinion of his native United States.

And not for the better.

"There is a certain amount of arrogance that Americans show that I didn't feel
until I moved outside the United States," he explained. "It saddens me that the
United States doesn't take a true leadership role (in the world) rather than
just look out for the United States."

Keranen is one of about 500,000 Americans, either dual citizens or landed
immigrants, who live and work in Canada and are eligible to vote in today's U.S.
presidential election. And most of them, like most Canadians, are anxiously
awaiting the results.

They are passionate and direct about the campaign, whatever party they favour,
and many believe that the future of the world does indeed hang in the balance
with today's showdown. Tonight, they will camp out at the homes of friends and
neighbours, and hang out at bars and election parties, huddling around
television sets to watch coverage of the race and wait for the verdict.

Keranen isn't the only one who finds his years north of the 49th parallel have
given him a sharper perspective on life in the U.S. Many believe that living in
Canada — with what they call its civilized dialogue about politics — has had a
lasting effect on their beliefs.

"It hasn't changed the way I vote, but it has deepened the reasons for my vote,"
said Stephen Scharper, a 44-year-old religious and environmental studies
professor at the University of Toronto.

"It has been alarming to see the decline of America's stature, respect and
prestige around the globe. Americans living outside the United States see this,
the decline of America's stature and the anti-American sentiment, much more
directly and on a daily basis than people in the United States."

That growing anti-American sentiment — not just here but in Europe — worries
many. Keranen just returned from a trip to Europe, where he said he was shocked
to find anti-American graffiti scrawled everywhere. All of it had one message:
"Yankee Go Home." He was also astonished to see a pro-Kerry rally on the streets
of Rome.

Despite the antipathy and anger of some Canadians, which is often based on ugly
stereotypes of Americans, Keranen and other transplanted compatriots believe
that Canada's strong ties and bonds of friendship with the U.S. still exist.

Keranen, who was born in Montana and served in Vietnam, has lived in Toronto for
the past 14 years. The 56-year-old came to Canada to work for one year at the
Holiday Inn on King St. W. and never left. He's now the hotel's general manager,
and he and his wife are Canadian citizens.

But he said he feels very strongly about the importance of today's U.S.
election, feelings that have deepened from watching the campaign through the
prism of Canada's kinder, gentler democracy.

`Being born as an American, you'd like people to think better of it.'

U.S. voter Marlin Keranen

A tried-and-true Republican who has always voted Republican, Keranen said he has
become "very disheartened" by President George W. Bush, the war in Iraq and the
subsequent loss of faith in America as a world leader.

He put off voting until the last minute, mailing in his ballot yesterday. "It's
a tough decision," he said. Before heading to the mailbox, he wouldn't say whom
in the end he would vote for, but he acknowledged it would probably be Bush —
although not without some reservations.

"It saddens me to see America lose that faith, trust and sympathy that so many
countries gave it after Sept. 11," he said, referring to the 2001 terrorist
attacks on the U.S.

"I just am really disappointed in (Bush) and the way he handled everything after
Sept. 11. Everyone was in favour of going after (Al Qaeda leader) Osama bin
Laden but not (Iraqi leader) Saddam Hussein."

Bush's decision to invade Iraq without United Nations approval was a mistake,
Keranen said. "The United States is facing another Vietnam. Everyone in the
country is split and asking, `Should we be there or not?'

"Being born as an American, you'd like people to think better of it. Canada has
such a wonderful reputation around the world. I love the United States and I
love Canada. I'm just disappointed by what's happened in the United States over
the last few years."

Scharper, a Democrat and landed immigrant, may sit on the other side of the
political fence from Keranen, but both agree that Canada has given them a unique
perspective on American politics. Scharper also believes that his six years
living and working here have helped shape his political view of the presidential
race.

He believes that the Canadian media offer the public more critical and
widespread commentary on everything from the Iraq war to the election. In the
U.S., he said, much of the coverage is biased, particularly at Fox News, which
has a heavily Republican bent.

"Being here has allowed me to view in the mainstream media more critical
coverage and commentary on the Iraq war," he said. But most importantly, living
in Canada has "deepened and reinforced certain interpretations of world events
and certain political leanings," said Scharper, a member of Democrats Abroad who
voted for Senator John Kerry on his mail-in absentee ballot.

His sentiments are shared by retired couple Connie and Alan Demb, both
long-standing Democrats who live in the Beach. The couple came to this country
almost 37 years ago and never left.

Both believe that Canada's sensibilities, its belief in universal health care,
its plans for a national day-care plan, its multi-party parliamentary system and
its minority governments could teach the American electorate a thing or two.

"I think most Canadians have a rational, intelligent and humanitarian approach
to resolving world problems," said 63-year-old Connie, a former economist and
academic administrator at U of T.

Added her 64-year-old husband, a former urban planner: "I should say I voted in
tomorrow's election in the advance polls for the first time since I immigrated.
The reason was to protect myself as a Canadian. The current regime is unstable,
unbalanced and in my opinion, if they continue the way they're going, they're
headed for more wars and there's a good chance Canada will be drawn into it."

Financial District 3

Scotia Plaza

Ten wysoki budynek ma interesujący kształt i wyróżnia się brązowym kolorem.
Wejście kryje duże atrium, a w części podziemnej znaleźć można prawdziwy
bambusowy gaj. Obok wznoszony jest hotel Ritz w miejscu, w którym parę lat temu
stał budynek z początku wieku. Jego wyburzenie, jak każde w tym rejonie, zostało
przyjęte z oburzeniem. Niestety nie zawsze można zachować stare budynki, które
świadczą o historii miasta. To problem większości miast amerykańskich, ale w
Toronto przynajmniej częściowo zapobiega się niszczeniu dziedzictwa przez
wkomponowywanie istotnych fragmentów starych budynków do nowych kompleksów
biurowych. Naprzeciw wejścia do Scotia Plaza przez długie lata stał parupiętrowy
blok wind niedokończonego biurowca Bay Adelaide Centre. Stało się tak po
załamaniu się boomu budowlanego lat 80, kiedy zapotrzebowanie na biurowce było
tak wielkie, że nikt nie zabezpieczał się umowami wynajmu. Dziś budowa nie
rusza, jeśli nie ‘sprzeda’ się 60-80 procent pomieszczeń. Właściciele działki
otrzymywali przez lata dochody jedynie z podziemnego parkingu i reklam
malowanych na wystającej ponad poziom ziemi betonowej strukturze. Marne
pocieszenie. Mało kto wie że za tą działką, i na tyłach domu towarowego The Bay,
znajduje się mały ogród i cieplarnia z odtworzonym deszczowym lasem tropikalnym.

Bank Of Nova Scotia 1951, 115m, 27 pieter. Scotia Plaza 1988, 275m, 68 pięter.
WZMH Architects

Dominion Bank

Na rogu Yonge/King wznosi się granitowy budynek, który niegdyś mieścił biura
Royal Bank czy Canadian Pacific, a gdy powstał w 1914 Construction Journal
określił tą prestiżową działkę jako centrum chciwości. Jednak dni chwały minęły
a budynek zaczął tracić blask. Dziś ma tu powstać luksusowy ‘suite-hotel’, który
odsłoni zapomniane przez lata detale. Sala bankowa na parterze ma marmurowe
podłogi i intrygujące zegary oprawione w mosiężnych wieżach. Ta zostanie
przekształcona przez znanego filantropa Mirvisha, w salę teatralną.

PATH

Trudno określić PATH jako atrakcję turystyczną, jednak jest to jedna z tych
dziwnych 'rzeczy', o których trzeba powiedzieć parę słów. PATH to lokalny system
podziemnych ulic i przejść, który jest największym tego typu obiektem na ziemi.
W zależności od źródła informacji ma od 13 do 17 km, a może zależy to od tego
jak się mierzy dziesiątki przejść i ciągów handlowych? Z resztą to i tak nie
jest tak istotne ponieważ po pierwsze co jakiś czas następne przejścia są
dołączane, a poza tym co za różnica ile dokładnie ma długości? I tak wszędzie
nie będziemy chodzić.

Jak ważną rolę spełnia ten system komunikacji, można zdać sobie z tego sprawę
podczas męczących upałów, burz czy zawieruch. Nad głowami szaleje nieujarzmiona
przyroda, a tu pod ziemią w komfortowych warunkach i temperaturze można przejść
całe centrum miasta.

W zasadzie początek PATH można liczyć od 1900 roku, kiedy to dom towarowy
Eaton's połączył podziemnym przejściem swój aneks. Ale właściwa sieć podziemnych
ulic powstała wraz z rozwojem Financial District, stworzonym głównie w czasie
boomu lat 70tych. Każdy nowy biurowiec przeznaczał jedno lub dwa piętra pod
ziemią na ciąg handlowy i przyłączał się do sąsiednich biurowców. Pomysł podobał
się zarówno architektom jak i mieszkańcom.

Efektem jest całe miasto, które mogłoby funkcjonować autonomicznie. Są tu ponad
1.100 sklepy, domy towarowe i centra handlowe, 5 stacji metra, stacja kolejowa,
stacja autobusów dalekobieżnych, obiekty sportowe, filharmonia, teatry, kina,
restauracje i kawiarnie, punkty usługowe, 52 biurowce, giełda papierów
wartościowych, hotele i parę domów mieszkalnych. Około 55 milionów ludzi rocznie
przemierza tą podziemną ścieżkę (path to po angielsku scieżka). Praktycznie
godziny 'życia' tego tworu, to godziny pracy. Wtedy panuje tam czasem nawet
spory tłok, choć z systemu można korzystać także później. Jest tu bezpiecznie,
jak wszędzie w Toronto, a dodatkowo korytarze są monitorowane przez kamery i
ochronę poszczególnych biurowców.

Sama nazwa PATH została nadana dopiero w 1992 roku, funkcjonuje także generyczna
'Underground City'. Ponieważ jest tu trudno zorientować się gdzie jesteśmy,
kolorowe oznakowanie graficzne wskazuje strony świata, a do tego naniesione są
nazwy ulic i budynki, które się mija. Czy raczej do których się wchodzi. Są to
punkty odniesienia, które pozwalają zorientować się w tym swoistym labiryncie.
Co jakiś czas można przyjrzeć się ściennej mapie systemu z zaznaczonym miejscem
pobytu. Zawsze jednak może przydać się mapka, którą lepiej mieć przy sobie
(gratis w informacji oraz na stronach miasta www.city.toronto.on.ca).

Hotele:
Cambridge Suites (15 Richmond St.E., tel:416-368-1990, www.cambridgesuiteshotel.com)
Hilton (145 Richmond St.W., tel:1-800-267-2281, www.hilton.com)
Quality Hotel Downtown (111 Lombard St., tel:416-367-5555,
www.toronto.com/qualityhotel)
Sheraton Centre (123 Queen St.W., tel:1-800-325-3535, www.sheratontoronto.com)
The Fairmont Royal York (100 Front St.W., tel:416-368-2511, www.fairmont.com)
The Strathcona Hotel (60 York St., tel:1-800-268-8304, www.thestrathconahotel.com)
Victoria (56 Yonge St., tel:1-800-363-8228, www.toronto.com/hotelvictoria, od $110)

Niektóre z lokali:
Armadillo Texas (146 Front St.W., tel:416-977-8840) texańska.
Bardi’s (56 York St., tel:416-366-9211) steak house.
Canoe (TD Centre, 66 Wellington St.W., tel:416-364-0054) kanadyjska na 54 piętrze.
Denison’s Brewing Company (75 Victoria St., tel:416-360-5877) mikrobrowar i
restauracje: growler’s Pub, Conchy Joe’s, Oyster Bar, Louie Brasserie
Elephant & Castle (212 King St.W., tel:416-598-4455) angielski pub.
Far Niente (187 Bay St., tel:416-214-9922) kalifornijska.
Fisherman’s Wharf of San Francisco (68 Richmond St.W., tel:416-364-1344,
www.fwl-toronto.com) owoce morza.
Jump Cafe (18 Wellington St.W., tel:416-363-3400)
Little Anthony’s (121 Richmond St.W., tel:416-368-2223) jagnięcina i ryby,
wołowina ‘Black Angus’.
Mediterra (133 Richmond St.W., tel:416-861-1211) dania śródziemnomorskie, owoce
morza.
Movenpick Marche (BCE Place, 42 Yonge St., tel:416-366-8986) niesamowita
eklektyczna restauracja pod jednym dachem.
Movenpick Masquerade (BCE Place, 181 Bay St., tel:416-363-8971) niesamowicie
kolorowy wystrój.
Senator (249 Victoria St., tel:416-364-7517) steak house i jazz club.
Szechuan Szechuan (First Canadian Place, 100 King St.W., tel:416-861-0124) chińska.
The Fish House (144 Front St.W., tel:416-595-5051) owoce morza.
Tundra (145 Richmond St.W., tel:416-869-3456) kuchnia kanadyjska.
Zoom Cafe (18 King St.E., tel:416-861-9872)